Lipiec 18th, 2010

..to zdecydowanie jedna z najmagiczniejszych sytuacji jakie kiedykolwiek mi się przydarzyły. Czułem tę magię od pierwszego momentu gdy się zobaczyliśmy.. aż do teraz, gdy piszę ten raport.

Miało to miejsce podczas weekendowego wypadu Silesi Lair do Krakowa. Piątkowy wieczór, na rynku zebrało się nas łącznie ok. 15 osób. Podzieliliśmy się na mniejsze grupy i ruszyliśmy przed siebie.

Po zwiedzeniu kilku klubów postanowiliśmy iść do miejsca, które kojarzymy z ostatniego wypadu. Jak do niego dochodziliśmy, okazało się.. że jest już zamknięte, ale obok na dworze przy stoliku siedziały dwie dziewczyny, które pracowały w sąsiedniej knajpce. Podeszliśmy z Draniem, by zapytać je dlaczego jest zamknięte i czemu one same tam siedzą. Łącznie z Maserem i Hanysem przysiedliśmy się do stolika i postanowiliśmy zrobić imprezę przy nim.

Siedziałem cicho nie odzywając się i pozwalając Draniowi działać.. bo wiedziałem już wszystko zanim usiedliśmy.. w momencie gdy nasz wzrok spotkał się pierwszy raz.. poczułem dreszcz. Zobaczyłem jej idealną figurę.. ubraną w seksowną wiosenną sukienkę, zobaczyłem jej uśmiech..aż w końcu zobaczyłem jej oczy, które były najbardziej uwodzicielskie jakie kiedykolwiek spotkałem.. wśród wszystkich poznanych przeze mnie kobiet w życiu.

Zapytała czego chcemy się napić, Drań wziął jej piwo.. mnie przyniosła wodę. Jak wspomniałem wcześniej, nie odzywałem się.. tylko obserwowałem jak Drań zaczął ją dotykać i pytać by, zaprowadziła go do środka do ubikacji 😉

Zgodziła się pod warunkiem, że pójdę z nimi. Drań zmuszony był wejść do ubikacji sam, ja miałem ‘pilnować’, by nie wciągnął jej ze sobą.

Byliśmy na zapleczu i na niego czekaliśmy. Skończył i wrócił do stolika.

..Gdy zostaliśmy obydwoje w środku spojrzała mi w oczy, a jej ręka powędrowała na wyłącznik światła.. Nastała ciemność, byliśmy tam sami. Podszedłem do niej, chwyciłem delikatnie w biodrach i zdecydowanie przyparłem do ściany. Przeszedł przeze mnie kolejny dreszcz, napięcie było już tak silne.. że nie dochodziło do mnie nic innego poza jej oddechem. Wplotłem rękę w jej włosy.. przejechałem palcami po policzku.. kciukiem po wargach.. Zaczęliśmy się wąchać, podniecać naszymi oddechami.. i ciepłem powietrza z nich płynących. Pocałowaliśmy się .. i wróciliśmy do stolika.. w zupełnie innym stanie, niż jak od niego odchodziliśmy.

Drań momentalnie wyczuł co się dzieję, powiedział że zaraz będą lecieć do kolejnych klubów. Zapytał czy idę z nimi. W tym momencie spojrzałem na nią i powiedziałem, by wróciła ze mną na zaplecze.. bo zostawiłem tam nakrętkę z wody (co było prawdą).

Poszliśmy, by.. gdy tylko zniknęliśmy z wzroku pozostałych – znów wylądować na ścianie. Podrzuciłem ją do góry, tak że w powietrzu zaplotła nogi wokół mojego pasa. Znów zaczęliśmy się całować, moje ręce krążyły po całym jej ciele.. ale gdy tylko doszły do pośladków.. zdjęła je z nich i kazała wracać..

Wróciliśmy do Drania, po czym postawiłem wszystko na jedną kartę: powiedziałem mu, że jednak z nim idę. Podszedłem do dziewczyn, podziękowałem za wodę.. odwróciłem się i odszedłem. Gdy uszedłem kilka metrów usłyszałem : zaczekaj.. Podeszła do mnie i zapytała czy jednak nie chce im potowarzyszyć. (Później mnie zapytała dlaczego wtedy odszedłem – bo ona gdy jej o tym powiedziałem, jeszcze nie planowała mnie zatrzymać. Powiedziałem, że po prostu to poczułem. Poczułem to, że nie pozwoli mi odejść).

Usiadłem z nimi przy stoliku.. i dopiero wtedy wszystko się zaczęło.

Po chwili nastąpił kolejny z magicznych momentów. Zadzwonił telefon i obydwoje w tym samym momencie złapaliśmy za swoje telefony.. okazało się, że mieliśmy ten sam dzwonek: Alors on Danse. Jej twarz równocześnie rozpromieniała.. By po chwili zamienić się w zdziwienie i niedowierzanie. Wzięła telefon do ręki.. trzymała go w powietrzu i patrzyła na mnie z otwartymi ustami nie mogąc w to uwierzyć..

Powiedziała, że jestem pierwszą osobą jaką zna.. która też ma ten dzwonek i szaleje na punkcie tej jednej piosenki. Wyzwala w niej tak niesamowite emocje, że potrafi ja zapętlać i słuchać non stop w koło… ode mnie usłyszała dokładnie to samo.

Znów przez parę chwil patrzyliśmy się na siebie, a napięcie wciąż wzrastało.

Zauważyłem bardzo ważny element. Dziewczyna, która z nami siedziała przy stoliku była jej podwładną – a jej bardzo zależało na swojej reputacji z racji kierowniczego stanowiska. Zależało jej na tym, by tamta nie domyśliła się, że coś poważnego wisi w powietrzu.

To był kolejny element, który sprawił.. że nasze wzajemne uwodzenie się było niezwykle emocjonujące – robiliśmy to tak, by pozostać niezauważonym przez osobę siedzącą pół metra od nas.

Zapytała mnie o imię i nr telefonu. Wpisała do swojego.. a dzięki temu ja na coś wpadłem. Rozmawiały głównie ze sobą o pracy etc. Ja w międzyczasie puściłem Alors on Danse w telefonie i położyłem go na stoliku.. przysłuchując się muzyce.. i rozkoszując napięciem, które czułem na każdej części mego ciała. Po chwili wziąłem telefon i napisałem jej smsa:

O’rety: Przez to, że jesteś tak seksowna.. nie potrafię skupić się na muzyce. Przestań !

Poczułem jej delikatny uśmiech po przeczytaniu wiadomości.

Odpisała mi:

HB: Taka już jestem i nic na to nie poradzę.. Mój facet ma to gdzieś. Byliśmy umówieni na wino.. Które musiałam wypić sama, bo się nie odzywa..

O’rety: Na jego miejscu rozkoszowałbym się razem z Tobą tym winem.. patrzył Ci dominująco w oczy.. i upijał się tym pragnieniem….które poczułem od momentu podejścia do waszego stolika. To był moment.. i wszystko wiedziałem.. cały czas rozkoszuje się płynącą z Ciebie energią..

Gdy to przeczytała.. poczułem jak przechodzi przez nią dreszcz..który spotęgowany był przez fakt, że nie mogła nic po sobie pokazać mhmm..

Minęło kilka chwil, po czym znów puściłem ten sam utwór.. i wysłałem jej smsa:

O’rety: Chcę zatańczyć z Tobą do tego utworu..
..i przeżyć ten magiczny moment.

Było już późno, a za kilka godzin rano miała znów zacząć pracę. Zebraliśmy się i poszliśmy wszyscy w kierunku taksówek w celu powrotu do domu. Po drodze zatrzymałem ją i powiedziałem .. patrząc jej w oczy:

O’rety: Pieprz to. Prześpisz się u mnie, a rano odprowadzę Cię do pracy.

Nic nie odpowiedziała.

Stanęliśmy we trójkę i postanowiliśmy iść na chwilę do klubu się pobawić. W trakcie drogi słuchałem ich rozmowy na temat tego jak faceci są beznadziejni i jak pięknie by było, gdybyśmy tylko dostarczali im materiału genetycznego, ale nie musieli z nimi być.

Weszliśmy do środka, wykorzystaliśmy moment w którym koleżanka poszła do baru.. pobiegliśmy na parkiet trzymając się za ręce.. i tam rzuciliśmy się na siebie. Trwało to jedną piosenkę.. a wymieniliśmy ze sobą tyle energii i pragnienia, jak byśmy spędzili wspólnie całą noc.

Poszła do baru jej poszukać, a ja w międzyczasie poszedłem do Dj i dałem mu mój telefon, gdzie napisane było:

Alors on Danse, proszę 😉

Kiwnął głową, że nie ma problemu.. a ja czekałem na nią, by wspólnie przeżyć moją niespodziankę.

..niestety nie udało się.

Podbiegła do mnie i powiedziała mi na ucho: Wyjdź teraz z klubu, skręć w lewo i nie obracaj się za siebie.

Skoczyła mi adrenalina, zrobiłem o co prosiła.. czułem ją w oddali za sobą. Wyszedłem ..i po kilkudziesięciu metrach złapała mnie za rękę i rzuciła się na szyję.. W końcu była moja ! W końcu mogliśmy oficjalnie sobie pokazać jak cholernie się pragniemy.. i jak bardzo się cieszymy, że zostaliśmy sami..

Trzymając się za ręce poszliśmy do mnie (rzekomo nie miało nikogo być w apartamencie), weszliśmy do środka i usłyszeliśmy gwar dobiegający z kuchni. Otworzyliśmy ją.. a tam Still siedział z 3 dziewczynami .. Nasze miny: bezcenne 😉

Postanowiliśmy iść do sklepu po coś zimnego do picia. Po drodze okazało się.. że obydwoje szalejemy za Martini, a ja przyznałem się.. że można mnie uwieść 3bitami 😉

Wyszliśmy z litrową butelką Martini.. po czym wyciągnęła z kieszeni 3bita i trzymając mnie za rękę uśmiechnęła się do mnie tak słodko, że wszystko dookoła znów na chwilę przestało istnieć..

Weszliśmy do domu, panował już spokój – bo Still przeniósł się do pokoju 😉

Poszedłem do kuchni po shaker, lód i kieliszki. Zaprowadziłem ją do pokoju, usiedliśmy na łóżku.. schłodziłem Martini.. rozlałem do kieliszków.. i w ciszy się go napiliśmy.

Z niczym się nie śpieszyliśmy.. rozkoszowaliśmy się tym, że jesteśmy sami.. że nikt nam już nie przeszkadza.. że możemy cieszyć się swoją bliskością.. i to właśnie z niej czerpać największą przyjemność.

Leżeliśmy tak i po chwili wyszło, że nasza wspólną pasją są wina..chwilę o nich porozmawialiśmy, kolejny raz będąc w szoku.. jak wiele rzeczy nas łączy.. i jak niesamowite jest to co się tu i teraz dzieje. Chcieliśmy te chwile jak najbardziej wydłużyć, by trwały w nieskończoność..

Po chwili coś mi się przypomniało. Wziąłem do ręki telefon, po chwili odłożyłem go na szafkę nocną i powiedziałem jej na ucho:

O’rety: Coś Ci dzisiaj obiecałem..

.. i po raz ostatni tego wieczoru z głośnika zabrzmiał Alors on Danse.

Wziąłem ją za rękę i zaczęliśmy tańczyć.

W tym momencie nastąpił wybuch.. wybuch tego co w nas wzrastało przez cały wieczór.. Eksplodowało napięcie, które przez tyle godzin zbierało się i nie potrafiło znaleźć swojego ujścia.. W końcu poczuliśmy się wolni.. W końcu całkowicie oddaliśmy się swym pragnieniom i żądzom .. rzucając się na łóżko jak para szalonych kochanków, która nie widziała się od lat.

Gdy obudziliśmy się rano zobaczyłem swe podrapane plecy, a reszta domowników powiedziała mi, że nigdy nie słyszała tak głośno krzyczącej kobiety.

Po wszystkim powiedziałem jej kim jestem i czym się zajmuję.. a na pytanie czy się jeszcze zobaczymy usłyszała:


„Kto wie. Deja vu się czasem zdarza.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *