Kwiecień 25th, 2016

Od ostatniej opublikowanej przygody minęły równe dwa lata, WOW! To dopiero rocznica 🙂

Jeżeli śledzisz mnie od niedawna, to pewnie nie wiesz o czym mowa. Przez wiele lat wrzucałem regularnie szczegółowo opisane przygody z dziewczynami (tzw. raporty, fr’y). Opisywałem tam wszystko, od podejścia i rozpoczęcia rozmowy, poprzez wszystkie dialogi lub ruchy taneczne, a kończąc na tym, jak krok po kroku trafialiśmy do łóżka.

Nie oznacza to, że przez ostatnie 2 lata nikogo nie poznałem (wręcz przeciwnie, tak intensywnego okresu rozwoju jeszcze nie miałem), jednak wyrosłem z nieustannego wrzucania fotek nowych dziewczyn i chwalenia się moimi podbojami.

Co nie zmienia faktu, że historie, które przez tyle lat publikowałem, miały przeogromną wartość merytoryczną. Z okazji tej rocznicy, wrzucam w ramach odświeżenia krótki opis pewnej znajomości sprzed kilku dni.

Czy będą pojawiały się kolejne? Nie wiem. Na pewno wkrótce pojawią się wszystkie stare historie w bardziej zbitej formie, być może książki lub czymś zbliżonym, bo ich wartość jest dosłownie bezcenna. Póki co nie zapeszam.
________________________________________________________________________

Podczas imprezy kilka razy wpadła mi w oko pewna dziewczyna, ale za każdym razem była z facetem, stąd niczego w tym kierunku nie robiłem. Nie wyglądali na parę, ale on ewidentnie się do niej kleił.

Jeszcze kiedyś bez najmniejszych skrupułów bym mu ją zabrał, ale ktoś kiedyś powiedział ‚nie czyn drugiemu, co Tobie nie miłe‚, dlatego odpuszczam takie sytuacje, jeżeli nie jestem w 100% przekonany o tym, że nikomu nie wchodzę między wódkę, a zakąskę.

Widziałem ją przy szatni i myślałem, że już wyszli, tym samym o niej zapomniałem. Jednak podczas przechadzania się po parkiecie, niespodziewanie na nią wpadłem. Była sama. Miała ubrane szpilki, obcisłe jeansy i białą koszulę, która opinała jej duży dekolt. Stanąłem naprzeciwko jej, uśmiechnąłem się i zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, usłyszałem z jej ust:
Ona: NIE
Ja: Że co? Halo! Co to znaczy NIE? Dziewczyno, przecież ja jeszcze nie zdążyłem czegokolwiek powiedzieć ani zrobić, a już na dzień dobry usłyszałem NIE. Czy ja Ci cokolwiek proponowałem? 🙂

Ewidentnie zszokowała ja ta odpowiedź. Nagle powiedziała:

Ona: Ile Ty masz lat?
Ja: Serio? Żartujesz chyba? 🙂 Najpierw słyszę NIE, choć absolutnie niczego od Ciebie nie chciałem, a nagle pytasz mnie o wiek? A jakie to ma znaczenie? Próbujesz skategoryzować mnie na jego podstawie, a to nie ma kompletnego znaczenia. Po pierwsze, liczy się to na ile się czujemy, a nie ile mamy. A po drugie, wiek nie świadczy o dojrzałości. Mógłbym mieć zarówno 18 lub 35 i zachowywać się równie dojrzale. Czyż nie?

Widać było w jej oczach ogromne zdziwienie i zaciekawienie. Podejrzewam, że jeszcze się jej nie zdarzyło, by w takiej sytuacji dostać konstruktywny opieprz od faceta. Co prawda mówiłem to wszystko z uśmiechem na twarzy, ale w zdecydowany sposób.

Po chwili okazało się, że co prawda była starsza ode mnie, ale zaledwie o 2 lata. Wziąłem jej rękę i położyłem na swoim policzku twierdząc, że niedawno się goliłem, stad młodziej wyglądam.

Nagle przyszedł jej znajomy i bez pytania zabrał ją do tańca, przerywając naszą rozmowę w połowie (zrobił dokładnie to samo, co ja chciałem zrobić wcześniej, ale odpuściłem). Nie minęło 20 sekund i do mnie wróciła 🙂

Uśmiechnąłem się, bo najwidoczniej nasz początek tak ją zainteresował, że nie mogła się oprzeć przed ciągiem dalszym.

Powiedziała mi, że to tylko jej kumpel, a ona jest singielką i może robić, co jej się podoba. Usłyszała także, że za swoje oceniające zachowanie i nasz niefortunny początek ma sporego minusa i nie wiem, czy jej to wybaczę.

Zapytała czy potrafię tańczyć. Usłyszała, że nie, na co ona odpowiedziała tak samo. Oczywiście obydwoje blefowaliśmy i dobrze o tym wiedzieliśmy. Zaczęliśmy tańczyć, podczas gdy nagle mnie zapytała:
Ona: Nie interesuje mnie co tu robisz, skąd jesteś i jaką masz pracę. Mam tylko jedno pytanie.
Ja: Ooo dawaj!
Ona: Dlaczego ja?
Ja: I to jest dobre pytanie 🙂
Cóż, to jest coś, co zazwyczaj się czuje, a nie logicznie rozumie. Odpowiedź brzmi: nie wiem. Coś mnie w Tobie zaintrygowało i właśnie sprawdzam co to takiego jest. Podejrzewam, że chodzi o całoksztalt: Twój sposób bycia, ubiór, ciało, poczucie rytmu, uśmiech, energię i cały sexappeal. A muszę przyznać, że wyjątkowo seksownie i apetycznie wyglądasz. Większość dziewczyn, gdy chce seksownie wyglądać, odsłania jak najwięcej ciała i są półnagie. Sztuką jest tak się ubrać, by niczego nie odsłonić, a wciąż apetycznie wyglądać. Satysfakcjonującą odpowiedz?
Ona: Tak 🙂
Ja: Co ciekawsze, kilka razy mi już wcześniej mignęłaś w klubie i już wtedy wpadłaś mi w oko, ale byłaś ze swoim znajomym.
Ona: Który teraz jest pewnie zły
Ja: Jeżeli Cię lubi, to mu minie. A jeżeli nie, to znaczy że nie był wart tego, by nim być.
Ja: Myślałem, że już poszłaś i odpuściłem. Po czym gdy tylko to zrobiłem, to właśnie na Ciebie się natknąłem. Często tak w życiu bywa.

Zaczęliśmy coraz namiętniej tańczyć. Napięcie rosło w bardzo szybkim tempie. Patrzyliśmy sobie w oczy, po czym powiedziałem:
Ja: Mówi się, że dwoje ludzi, którzy będą patrzyli sobie głęboko w oczy powyżej 10min, są w stanie zobaczyć swoje poprzednie wcielenie, a jeżeli nie, to na pewno różne twarze krewnych itd. To bardzo intymna i zbliżającą czynność.
Ona: To prawda, ale ja nie potrafię komuś długo patrzeć w oczy.
Ja: Zdążyłem zauważyć. Zazwyczaj przyczyną jest wstyd lub jakiś lęk.
Ona: U mnie to głębsza sprawa. Miałam już kilka różnych sytuacji i po prostu nie chce nikogo skrzywdzić.
Ja: A to ciekawe. Dlaczego uważasz, że miałabyś kogoś skrzywdzić?
Ona: Bo druga osoba może coś poczuć i się zaangażować. Byłam niedawno na trzech spotkaniach z facetem i on myślał, że jesteśmy już parą, a ja go dopiero poznawałam. A jak nasza znajomość się skończyła, to cierpiał. Dlatego nie chcę, by za szybko pojawiały się jakieś uczucia.
Ja: No tak, klasyczna historia. Wytłumaczę Ci, o co chodzi.
Faktycznie tak jest, że faceci bardzo szybko się angażują. Niektórzy twierdzą, że nawet szybciej niż kobiety. Zazwyczaj wygląda to tak, że ledwo co się poznaliście, a on planuje już wspólne wakacje, kupuje Ci kapcie i szczoteczkę. Jednak prawda jest taka, że tylko od niego zależy czy będzie cierpiał czy nie.
Na przykład, gdybyśmy zostali parą namiętnych kochanków, a potem nasza znajomość by się skończyła, to bym ją uznał za kolejne doświadczenie i szedł dalej przez życie. Nie widze powodu, dla którego miałbym cierpieć. Cierpisz wtedy, gdy nie akceptujesz tego, co Ci się przydarza. Ponadto to jest tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Gdybym nazwał Cię teraz głupią cipą, to od Ciebie by zależało co z tym zrobisz 🙂
Ona: Oj pewnie gromy by leciały 🙂
Ja: Ponieważ przejmujesz się opinią innych, ale równie dobrze mogłoby to po Tobie spłynać, a Ty wciąż miałabyś dobry humor.

Wróciliśmy do naszego namiętnego tańca. Całowałem ja w szyję i przygryzłem delikatnie ucho.
Ona: To Twój fetysz?
Ja: Jeden z wielu 🙂 Uwielbiam kobiecą szyję, uszy i włosy. A Ty jakie masz fetysze?
Ona: Oj nie wiem..
Ja: Na pewno jakieś masz. Pomyśl o tym, co lubisz robić z facetami.
[ Uśmiechneła się i mocno zaczerwieniła 🙂 ]
Ja: Oo właśnie to jest to :))
Ja: Chcesz mi powiedzieć co to jest?
Ona: Nie bo się wstydzę 🙂
Ja: Ok, spróbuję telepatycznie przeczytać Twoje myśli…. mmm podoba mi się ten fetysz! 🙂

Znów wróciliśmy do tańca, który był coraz ostrzejszy.. Mocno zwolniliśmy, a nasze biodra i uda jeszcze ciaśniej się zakleszczyły.

Ona: Dlaczego nie tańczymy do rytmu?
Ja: Bo mamy go gdzieś 🙂 Wyobraź sobie, że jesteśmy w dużej mydlanej bańce, na którą nie mają wpływu ani ludzie dookoła nas, ani muzyka, którą grają. Jesteśmy w niej tylko my.

Znów zaczęła odpływać. Po kilku minutach przebudziła się z mini transu i zapytała:
Ona: Przecież tu jest tyle dziewczyn. Dlaczego nie tańczysz z inną?
Ja: Bo żadna inna mnie nie kręci tak jak Ty. Gdyby tak było, to nie tańczyłbym z Tobą, tylko z kimś innym. Czyż nie?

Nagle w trakcie tańca odpiął się jej guzik z koszuli, który chciałem zapiąć zębami 🙂 Odwróciła się i zaczęła ją zapinać.
Ja: Ojj czyżby ktoś się wstydził własnych piersi?
Ona: To dość krępujące
Ja: Zapinanie koszuli?
Ona: Tak, takie rzeczy nie powinny się dziać na Twoich oczach, bo się nie znamy
Ja: Myślisz, że nigdy nie widziałem kobiecych piersi? Chyba, że masz tam coś innego.
Ona: No tak, ale wiesz, mam swoje zasady
Ja: I dlatego wiele w życiu tracisz.
Ja: Ja nie mam zasad. Czy to oznacza, że jestem złym człowiekiem? Nie zastanawiałaś się nigdy nad tym, że sami siebie niepotrzebnie ograniczamy, bo wierzymy w jakieś bezsensowne społeczne konwenanse? A co jak będę trzymał widelec w prawej ręce, a co jak odbije mi się po posiłku, a co jak pierwszy wystawię rękę kobiecie, a co jak zostawię troch wódki na dnie itd. Przecież nie wypada robić tych rzeczy! Ktoś by powiedział, że jestem niewychowany i niekulturalny. A Ci sami ludzie nie mają pojęcia dlaczego oni tak robią. Trzymają się wielu bzdurnych zasad, bo nie wypada zachowywać się inaczej, a nie wiedza nawet kto i dlaczego je wymyślił 🙂

Wróciliśmy do tańca. Nasze ręce wędrowały po całym ciele, a ja szeptałem jej na ucho, że czuje się jak zwierze w klatce i resztkami sił się powstrzymuje z racji tych wszystkich ludzi w okół.

Było już ok 4 i poszliśmy do szatni. Wysyłała mi jednoznaczne sygnały, ale byłem z kursantem, a on był da mnie ważniejszy, niż wyjście z dziewczyną. Powiedziałem jej:
Ja: Najchętniej zabrałbym Cię ze sobą i nie wypuścił z łóżka do rana, a może i nawet przez kolejny tydzień, ale nie tym razem.

Nadszedł moment, w którym ludzie zazwyczaj wymieniają się numerami. Powiedziałem:
Ja: Słuchaj, możemy zrobić to na dwa sposoby. Albo się teraz rozstaniemy i życzymy sobie miłego życia. Albo wymienimy się kontaktami, a gdy znów będę w Twoim mieście – a nie mam pojęcia kiedy to będzie – to dam Ci znać. Może się wtedy zobaczymy, a może nie.
Ona: Ta druga opcja wydaje się najrozsądniejsza. Koniecznie daj znać jak znów tu będziesz!

Wiem zatem co mnie czeka następnym razem 🙂

Nastąpiła jeszcze jedna ciekawa rzecz. Podczas żegnania nie wytrzymała i zaczęła mnie intensywnie i obficie całować. Dlatego to ciekawe, bo przez cały wcześniejszy taniec ani przez moment się nie całowaliśmy, choć było do tego wiele okazji. Zauważ, że większość facetów, gdy tylko ma okazję pocałowania dziewczyny, robi to od razu, zaliczając tym samym kolejną bazę i ciesząc się, że domknął ją na pocałunek.

Byłem tego w pełni świadom, stąd za każdym razem albo się odsuwałem albo z nią droczyłem, muskając się ustami. Mamy tu do czynienia z czystą ‚fizyką’: jeżeli napięcie będzie cały czas narastało, to w końcu będzie go tak dużo, że trzeba będzie dać mu ujście. Idealnie to ujście było widać, gdy nie wytrzymała i nasze usta w końcu się spotkały.

Zauważ jeszcze jeden najważniejszy wniosek z całej tej historii, moją bezpośredniość. Od samego początku, aż do końca jasno mówiłem jej co chce z nią robić, jak na mnie działa, na co mam ochotę, co mi się w niej podoba, co mnie kręci itd. Nic mnie nie hamowało, by mówić to, co myślę i czuję. Przy odrobinie wyczucia, ta strategia nie ma sobie równych.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest łatwo, by w taki sposób rozmawiać z kobietami. Po drodze pojawia się ogrom sabotujących myśli i lęków. Jednak warto taką bezpośredniość postawić sobie za cel i małymi kroczkami do niej dążyć.

Z perspektywy wielu lat widzę jakie efekty dzięki niej uzyskuję – ogromna oszczędność czasu, pełna spójność i autentyczność, dobra zabawa i bardzo wysoka skuteczność, bo większość kobiet spotyka pierwszy raz w życiu faceta, który mówi do nich w taki sposób.

Have fun!
Orety

6 myśli nt. „Bezpośredni flirt w klubie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *