Marzec 10th, 2014

Jest poniedziałek rano. W czwartek wróciłem z Tajlandii, a w piątek rano pojechałem do Warszawy na szkolenie.
Siedzę własnie w pociągu obok dwóch dziewczyn i wracam do domu. Tym razem będę jednak grzeczny. Nie mam nawet zamiaru z nimi rozmawiać, bo wystarczająco zaszalałem wczoraj i przed wczoraj. Wystarczy mi, bo i tak znów lekko przegiąłem. Wczorajszą noc i dzisiejszy poranek spędziłem z dziewczyną, którą poznałem w sobotę.. a sobotnią noc spędziłem z dziewczyną, którą poznałem w piątek.

To się dopiero nazywa tęsknota za polskimi dziewczynami. Ciekaw byłem czy po powrocie będę w formie, ale jak widać, na szczęście nie jest źle 😉

Pierwszą dziewczynę poznałem w ciągu dnia w centrum handlowym. Zrobiliśmy sobie z Tomkiem (moim kursantem) przerwę na posiłek, bo było już późno, a ja byłem zmęczony i totalnie bez energii. Miałem ochotę na sok ze świeżych owoców. Stanąłem w kolejce za dobrze ubraną blondynką, która z twarzy i stylu bycia wyglądała jak Doda (niestety okazała się nią nie być;). Zamawiała jakąś sałatkę i poprosiła o dodatkową paprykę, na co w odpowiedzi usłyszała, że ta sałatka nigdy nie była z papryką. Wyłapałem to i zacząłem ją przedrzeźniać na zasadzie:
Orety: Uuu.. fatalnie, nie ma papryki ; )
Ona: No fatalnie, byłam pewna, że jest z papryką.
Orety: W takim razie pomóż mi wybrać, który deser mam wziąć. Ten z owocami leśnymi czy sałatkę owocową?

Doradziła mi i poszła do stolika. Kupiłem duży sok owocowy i deser, po czym wziąłem 2 łyżeczki i 2 rurki. Poszedłem do stolika z moim kursantem i zapytałem go czy nie ma nic przeciwko, jak na chwilę go opuszczę i pójdę do tamtej dziewczyny. Na szczęście bez problemu się zgodził ; )

Podszedłem do stolika, dosiadłem się, położyłem sok i deser po czym powiedziałem:
O’rety: Teraz musisz mi pomóc to wszystko zjeść i wypić, bo samemu nie dam rady. Tutaj masz swoją rurkę, a tutaj łyżeczkę do deseru : )
Zgodziła się i zaczęła się śmiać. Zapytała tylko czy może zostawić swoje rzeczy, bo musi skoczyć do poprzedniego sklepu i sprawdzić czy nie zostawiła tam pieniędzy (nieprawdopodobne, że dosłownie po kilku chwilach znajomości nieznajoma kobieta była w stanie mi zaufać i zostawić swoje rzeczy do popilnowania).

Wróciła i zaczęliśmy rozmawiać. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że byłem zmęczony po całym dniu chodzenia, nie miałem siły i marzyłem o drzemce. Piszę o tym, bo rozmawiałem z nią totalnie od niechcenia. Zero kreatywności, polotu i pasjonującej rozmowy. Zero jakichkolwiek prób zainteresowania jej z mojej strony.

Powiedziałem, że musi mi wybaczyć, ale dopiero co wróciłem z długiej podróży i przez to jestem nieco roztrzepany, przemęczony i ciężko kojarzy mi się fakty. Opowiedziała, że też kiedyś chciała lecieć do Azji zrobić tam jakiś biznes. Dość ciekawie to brzmiało.
Poza tym pytałem ją jak mieszka się w Warszawie, gdzie pracuje i co robi w wolnych chwilach. Okazało się, że ma bardzo dobrą posadę, ale mało czasu dla siebie. Pytała co robię w Wawie. Odpowiedziałem, że wpadłem na weekend do znajomego. Zapytała jakie mam plany na piątkowy i sobotni wieczór. Odpowiedziałem, że pewnie wyskoczę gdzieś z kumplem i zapytałem ją co ona planuje robić. Stwierdziła, że zostaje w domu, a jeżeli chcę… to mogę do niej wpaść, bo zostało jej jeszcze trochę wina (!).

Przez moment wydawało mi się, że chyba się przesłyszałem.. dopiero co się do niej dosiadłem, a ona zaproponowała mi wino u niej! Nie dałem tego jednak w żaden sposób po sobie poznać. Całkowicie spokojnym głosem odpowiedziałem, że mój znajomy mógłby nie być pocieszony tym faktem i mógłbym przez to zostać bezdomnym. Stwierdziła, że gdyby w nocy wyrzucił mnie na bruk, mogę bez problemu do niej przyjść z rzeczami, a ona mnie przygarnie.

Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Tym bardziej, że rozmawiałem z nią od niechcenia i w żaden sposób nie starałem się jej niczym zainteresować ani zaimponować. Nic poza patrzeniem na nią, które okazało się kluczowe.. ale o tym później. Dokończyliśmy jeść deser, wziąłem od niej telefon i zażartowałem, że chociaż zgubiła 30zł, to zjadła pyszny deser, wypiła sok owocowy i mnie poznała – wyszła na zero. Powiedziałem jej, że muszę się zbierać, bo mój znajomy pewnie się niecierpliwi – cały czas na mnie czeka, siedząc przy stoliku 10 metrów za nami. Pożegnałem się, dałem jej buziaka na do widzenia i powiedziałem, że będziemy w kontakcie.

Wróciłem do stolika i opowiedziałem mu o czym z nią rozmawialiśmy. Sprawdziliśmy na telefonie – minęło dokładnie 20 minut, a on nie potrafił uwierzyć jak to możliwe, by po 20 minutach zwykłej i przeciętnej rozmowy, nieznajoma i atrakcyjna kobieta zaprosiła mnie do domu. Powiedziałem mu, że jak kiedyś opiszę tę przygodę w raporcie, to pewnie standardowo wiele osób nie uwierzy, że coś takiego jest możliwe : )

Wymieniliśmy jeszcze w ten dzień kilka smsów. Podziękowałem jej za pomoc w zjedzeniu deseru i stwierdziłem, że następnym razem wprowadziłbym małe zmiany i zamienił sok owocowy na wino. Spodobał jej się ten pomysł i zapytała jeszcze raz czy zostaję dziś ze znajomym. Napisałem, że tak – po czym życzyła mi dobrej nocy.

Dzień później (w sobotę) zastanawiałem się jak pogodzić wszystko ze sobą. Udało mi się z nią zobaczyć w przerwie pomiędzy daygame, a wyjściem do klubu. Tomek wrócił do domu się przespać (tzw. power nap to standardowy i obowiązkowy punkt szkolenia; jest ono tak intensywne, że bez regeneracyjnych drzemek ciężko o bycie non stop na najwyższych obrotach).

Otwarła mi drzwi w obcisłej skórzanej mini, której widok sprawił, że zrobiło mi się ciepło. Poprosiłem o herbatkę, na co w odpowiedzi usłyszałem, że wino mnie rozgrzeje.
By nie tracić czasu, otwarliśmy wino i udaliśmy się do salonu. Przez pierwszych kilkadziesiąt minut rozmawialiśmy o życiu, piliśmy wino i skakaliśmy po stacjach muzycznych w TV.
Byłem nieco zmęczony, stąd kazałem jej się do mnie przysunąć i położyłem się na kanapie, z głową na jej kolanach. Moja ręka zaczęła krążyć po jej udach, a jej po mojej głowie, rękach i klatce piersiowej. Po kilkunastu minutach wstaliśmy, bo chciała mi pokazać swoją kolekcję świeczek zapachowych. Zapaliliśmy kilka z nich, a gdy chciała usiąść – przyciągnąłem ją i posadziłem na kolanach, przodem do mnie. Zaczęliśmy się intensywnie i dziko całować, a moja ręka bardzo szybko wylądowała pod jej bielizną. Powiedziała, że chce się więcej napić, bo będzie wtedy bardziej niegrzeczna. Dodała też, że ma przeczucie, że ta noc będzie niezapomniana.. na co odpowiedziałem, że już jest ; )

Poszliśmy do kuchni, ale średnio mi pasowała ta opcja. Powiedziałem jej, że kolejne wino będzie mogła wypić później, jak będziemy mieli przerwę 😉 Wziąłem ją za rękę i poszliśmy do sypialni.
Podeszła do szafki nocnej i szybko się przebrała.. ubrała na siebie gorset. Mhmm nawet nie wie jak ją za to polubiłem:)

Seks był wyjątkowo ostry i intensywny. Była nieprawdopodobnie niewyżyta, a rzeczy, które wykrzykiwała były tak wulgarne, że nie mam odwagi, by je napisać. Tuż po seksie, jeszcze mocno dysząc powiedziała głośno: w końcu ktoś mnie porządnie zerżnął.

Chwilę później, wciąż leżąc w łóżku porozmawialiśmy chwilę.
Ona: Już wczoraj podczas naszej rozmowy wiedziałam, że będziemy się pieprzyć
O’rety: Wow, jestem pod wrażeniem Twoich zdolności przewidywania przyszłości;) Na podstawie czego to wywnioskowałaś? Przecież rozmawialiśmy o samych przyziemnych rzeczach..
Ona: Po sposobie jakim na mnie patrzyłeś. Czułam, że chcesz mnie zerżnąć. Mam rację?
O’rety: Masz rację, inteligentna z Ciebie kobieta 😉

Oto i sekret został odkryty.
Główne skrzypce odegrała nie rozmowa, sposób jej prowadzenia, poruszane tematy, czy tzw. dobra gadka (wielu twierdzi, że chodzi tylko o gadane i dobrą ‚bajerę’ – bzdura). Najważniejsze jest wszystko to co dzieje się poza wypowiadanymi słowami. Nasza mowa to zaledwie cząstka komunikatu jaki dociera do ludzi, również i do kobiety z którą się rozmawia. Twoje ciało zawsze powie jej prawdę. Niezależne jaki tekst jej powiesz lub wyrecytujesz. Jeżeli nie będzie spójny z Tobą, to momentalnie się połapie, że coś nie gra – prawdopodobnie grasz, albo udajesz.

Sama potwierdziła to, o czym ja już od dawna wiem i świadomie robię. Słowa to często tylko dodatek albo formalność. To co najważniejsze – dzieje się poza nimi. Druga sprawa to kontakt wzrokowy, który był tutaj kluczowy. Wielokrotnie poruszałem już ten temat. Jak widać w powyższej historii – kontakt wzrokowy (jak i cała mimika, język ciała i ekspresja) może wykonać za nas połowę roboty. I tak własnie często jest w moim przypadku. Wystarczy, że spojrzę na dziewczynę w odpowiedni sposób i od razu wie co mam na myśli i co robię z nią w moich myślach. To jednak nie jest takie proste, bo zazwyczaj faceci przy próbach patrzenia na kobietę w taki sposób wychodzą na napalonych psychopatów 😉

Była przekonana, że zostanę z nią do rana, ale czekała na mnie praca. Napisałem do Tomka, że jestem już gotowy. Podskoczył po mnie, a jej powiedziałem, że postaram się szybko wyrobić i do niej wrócić.

Pojechaliśmy prosto na imprezę, na której zaraz po wejściu poznałem.. drugą bohaterkę tej przygody 🙂

Wszedłem do klubu i pierwsze po wyjściu z szatni co rzuciło mi się w oczy, to czerwona szminka, długie czarne włosy, świetna figura i opinające legginsy. Już w tym momencie wiedziałem, że to dla niej przyszedłem do tego klubu. Zostawiłem ją sobie na później, bo ważniejszy był kursant. Jak już zaczął tańczyć z jakąś dziewczyną, miałem chwilę dla siebie i odnalazłem moją wybrankę. Tańczyła z koleżanką.

Podszedłem do niej i płynnie ją zabrałem. Miała ze sobą torebkę, więc zawołałem koleżankę, która odchodziła i daliśmy ją jej do popilnowania. Przez kolejnych kilkanaście minut tuptaliśmy w miejscu. Nie był to taniec, bo wyjątkowo nie pasował mi klimat w jakim grał Dj. To się często zdarza i wcale nie oznacza, że nie można podejść.
Zawsze powtarzam, że paradoksalnie, ale aby poderwać dziewczynę na parkiecie nie trzeba tańczyć. Mnie często się albo nie chce albo nie pasuje mi klimat. Wówczas improwizuję i tak własnie było tym razem.

Udawaliśmy, że tańczymy, ale tak na prawdę staliśmy przytuleni w miejscu, rozmawialiśmy, a ja raz na jakiś czas ją obracałem, by choć w małym stopniu przypominało to taniec : ) Nie robiłem jej standardowego wywiadu typu jak ma na imię itd, bo takie rzeczy mnie nie interesują (swoją drogą zapytała mnie w trakcie, ale powiedziałem jej, że dowie się dopiero na końcu). Rozmawialiśmy o tym co ostatnio dobrego zjadła/ugotowała, w jakim ciekawym miejscu była, co ostatnio szalonego zrobiła, czego się w życiu boi, czego się wstydzi itd. Takie tematy ciekawią mnie dużo bardziej niż nudne i oklepane wywiady typu jak masz na imię, gdzie pracujesz, skąd jesteś itd. Nie do wszystkiego chciała się od razu przyznać, ale pomogło jej to, że ja się przyznałem do kilku wstydliwych rzeczy i wydarzeń. Stanęło na tym, ze licytowaliśmy się kto robi lepszą jajecznicę.

Mimo tego, że improwizowaliśmy z tańcem, to nie przeszkadzało mi to w tym, by być bardzo dominującym. To jeden z elementów, którzy towarzyszy mi od lat. Niezależnie od tego czy tańczę czy rozmawiam z kobietą. To również kolejny z moich sekretów (m.in. poza tym co opisywałem przy pierwszej dziewczynie).

Zostawiłem ja na chwilę i poszedłem do Tomka. Spędziłem z nim trochę czasu, a gdy znów zaczął bawić się z jaką dziewczyną, wróciłem do mojej lubej. Było w niej coś niewinnego co mnie pociągało. Mimo tego, że świetnie wyglądała – była dokładnym typem grzecznej dziewczynki. Mogłem się wtedy założyć, że nigdy nie przeżyła z żadnym facetem jednonocnej przygody (o czy zresztą później mi powiedziała). Właśnie ta niewinność mnie kręciła, bo czułem, że ma potencjał, by wykrzesać z niej coś niegrzecznego.

To wszystko co działo się między nami było z serii tych magicznych historii, które najczęściej opisuję. Głębokie i zalotne spojrzenia, iskierki w powietrzu, całowanie jej szyi, przygryzanie jej uszu, muskanie się noskiem i gęste powietrze między nami.
Doskonały kontrast do pierwszej dziewczyny, z którą widziałem się godzinę wcześniej. Tam nie było magii, ani iskier. Tam było pożądanie, konkrety i ostre rżnięcie. Bez romantyzmu i czułych słówek. Nie zawszę czuję magię.. i bardzo dobrze! W innym wypadku nie byłaby tak unikalna i rzadko spotykana.

Musiała się już powoli zbierać. Odprowadziłem ją do szatni i powtarzałem, że już jej nie lubię i koniec z nami. Chciała zostać, ale koleżanki mocno już marudziły, że chcą wracać. Jednak co ciekawe – tak mnie polubiły, że gdy zobaczyły jak ciężko nam się żegna, same zaproponowały, żebym wrócił z nimi. Niestety nie mogłem.

Było mi z nią niesamowicie. Staliśmy pod ścianą, czule się całowaliśmy.. ściskałem ją w biodrach i gryzłem w moje ulubione kostki nad miednicą. A gdy na mnie patrzyła i to wszystko odwzajemniała.. robiło mi cię ciepło, bo czułem, że też się zauroczyła, że to wszystko było bardzo szczere i prawdziwe. To uczucie jest niesamowicie uzależniające, a człowiek momentalnie unosi się ponad ziemię. Gdy kobieta, którą dopiero co mnie poznała, patrzy na mnie słodkimi oczętami, czule całuje i przytula.. dosłownie się mięknie : )
..choć dla balansu powiedziałem jej, że za każdym razem gdy spoglądałem na jej szpileczki i to jak w nich wygląda – twardniałem 😉
Wymieniliśmy się numerami, powiedziałem jej w końcu jak mam na imię i się pożegnaliśmy.

Przed snem napisałem jej smsa, że ma u mnie minusa za to, że poszła do domu i że za karę zrobi mi jajecznicę w samych szpileczkach. Napisała, że da się coś z tym zrobić : )
Następnego dnia wymieniliśmy kilka smsów. Pisałem jej, że uwielbiam kobiety w szpilkach i kazałbym jej wszystko w nich robić. Nawet do łóżka nie wpuściłbym jej bez nich. Polubiła mój fetysz : )

Niestety, ale to była już niedziela – szkolenie dobiegało końca, a ja powinienem standardowo wracać do siebie. Zapytała mnie kiedy znów będę w Warszawie. Napisałem jej szczerze, że każdy weekend spędzam w innym mieście i póki co nie mam Wawy w grafiku. Nie była pocieszona tym faktem, zresztą ja też, bo wiedziałem jak to się skończy. Jeżeli teraz się nie spotkamy i nie wydarzy się coś co by mnie zmotywowało do kolejnego spotkania – marne szanse byśmy jeszcze się zobaczyli. Nieustannie poznaje mnóstwo nowych dziewczyn, a kolejka zaległych jest tak duża, że nie ma najmniejszych szans bym spotykał się z każdą dziewczyną, z którą coś przeżyłem/wziąłem numer/całowałem się itd.

Co prawda powinienem wracać, bo miałem mnóstwo pracy (montaż kolejnego odcinka z Tajlandii itd), ale tak dobrze mi z nią było przez te pare chwil, że na siłę mógłbym zostać dzień dłużej.
Napisałem jej, że jestem już bezdomny i ewentualnie mógłbym zostać, ale musiałbym wynająć sobie jakiś nocleg, a wtedy moglibyśmy spędzić ze sobą więcej czasu.

Zgodziła się. Napisała tylko, że jest wolna dopiero od 18 i mam jej dokładnie znać, bo nie wie czy przełożyć spotkanie z koleżanką. Zarezerwowałem w międzyczasie przytulne mieszkanko niedaleko Arkadii.
W takim momencie wolałem się jednak upewnić czy aby na pewno mamy to samo na myśli, by później nie było nieporozumień. Napisałem jej, że znalazłem dla nas przytulne mieszkanko, ale żeby była świadoma, że tak szybko jej nie wypuszczę. Odpisała mi, że ma na rano do pracy i musi do niej zdążyć, poza tym nie ma problemu.

No i tym samym potwierdziła to, że jest świadoma co ją czeka – spędzimy razem całą noc, a rano pójdzie ode mnie prosto do pracy. Ahh.. same inteligentne kobiety w tej Warszawie 😉

Cóż, decyzja zapadła. Zostaję do poniedziałku..

W międzyczasie miałem jeszcze jedne konsultacje w centrum, a prosto po nich przyszła moja ukochana. Jak tylko ją zobaczyłem i znów poczułem jej ciepło.. wiedziałem, że to była bardzo dobra decyzja. Zaopatrzyliśmy się w wino, pieguski i truskawkową milkę, po czym poszliśmy do naszego lokum.

Mieszkanko choć małe, było bardzo przytulne i o wysokim standardzie. Odkręciłem kaloryfery i przykryłem ją kołderkę, bo była wyziębiona, a ja poszedłem pod prysznic się odświeżyć. Otworzyłem wino, położyłem się obok niej i przez następną godzinę rozmawialiśmy o tym, jak to niemożliwe, że jednak się zobaczyliśmy. Opowiadałem jej jak to wyglądało z mojej perspektywy (od momentu wejścia do klubu), a ona że takie spontany nigdy się jej nie zdarzały. Dopiero co skończył się jej związek z chłopakiem i pierwszy raz robi coś takiego. Sporo rozmawialiśmy o magii. Wierzyła, że ona istnieje, ale nigdy wcześniej jej nie doświadczyła. Pierwszy raz poczuła to na własnej skórze – dlatego mi zaufała i postanowiła spędzić ze mną noc (będąc typem grzecznej dziewczynki i robiąc to pierwszy raz w życiu – podobna sytuacja do mojej walentynkowej muzułmanki).

W końcu nie wytrzymaliśmy i zaczęliśmy się namiętnie całować. Zacząłem powoli ją rozbierać i położyłem się na niej. Gdy zrobiło się juz bardzo gorąco, rozebrałem się i kazałem jej wstać – rozłożyłem łóżko, bo wiedziałem że mam na nią tak ogromną ochotę, że będę potrzebował spooro miejsca. Nie było żadnych oporów, bo obydwoje już nie mogliśmy się tego doczekać.

W trakcie seksu całkowicie mi się poddała. Widać było, że ma małe doświadczenie. Generalnie nie przepadam za takimi dziewczynami, dlatego totalnie nie kręcą mnie dziewice. Ale w jej przypadku to było słodkie. Miałem wrażenie jakby pierwszy raz w życiu uprawiała długi i ostry seks, a każdy poprzedni trwał tylko kilka minut przy płatkach róż i pluszowych misiach. Wszystko było dla niej nowe i musiałem ją kroczek po kroczek instruować co ma robić i jak ma się zachowywać. Mimo tego było mi na prawdę dobrze, choć chwilami musiałem się powstrzymywać, by nie zrobić jej krzywdy. Gdy dziewczyna jest drobna albo szczupła czasem się zapominam i zbyt mocno ją ścisnę lub podduszę.

Jednak po wszystkim powiedziała mi, że bardzo jej się podobało.. a w kolejnych smsach jakie wymieniliśmy pisała, że chce bym wprowadził ją w ten świat. Cóż, chyba dobrze trafiła ; )

Robiło się już późno, a obydwoje musieliśmy rano wstać. Podłączyłem laptop do telewizora, puściłem Wilka z Wallstreet i dokończyliśmy czekoladę z pieguskami.. zasypiając w połowie filmu. Obudziliśmy się wtuleni w siebie i jednogłośnie stwierdziliśmy, że nasza wspólna noc i mój przedłużony weekend był doskonałym pomysłem.

Wymieniliśmy już trochę smsów. Napisała mi, że się ode mnie uzależniła i na niczym nie potrafi się skupić. Już się nie może doczekać, gdy się znów zobaczymy. A zobaczymy się wkrótce na pewno, bo ja również tego chcę.

Gdyby ta noc się nie przydarzyła – już więcej byśmy się nie zobaczyli. Jednak dobrze wyszło jak wyszło, a ona miała niezłe przeczucie.
Jesteśmy własnie na etapie planowania kolejnego spotkania, a że ona non stop mi o tym wypisuje, to prawdopodobnie sama tym razem do mnie przyjedzie.. lecz na dłużej niż jedną noc, bo mamy sporo zaległości  🙂

Tak oto minęły pierwsze dni po powrocie do Polski. Jedyne co mogę napisać, to ‚home, sweet home’ 😉

Have fun!
O.

22 myśli nt. „Podwójny weekend

  1. Hah, pierwsza lasia to klasyczny przykład „mam chcicę i niech mnie ktoś wyrucha”. Ciekawe ilu potencjalnych kochanków minęła tego dnia, a którzy nie mieli odwagi zagadać i tylko dlatego nie byli na Twoim miejscu;) Bo ona doskonale wiedziała czego chce, jedyne czego potrzebowała to faceta w jej typie, który łaskawie się odezwie.

    A druga to chyba zakochana, złamiesz jej serduszko 😉

  2. Jezu Kamil dlaczego ty to potrafisz zrobić bez żadnych oporów, głupich myśli na takim luzie itd a ja nawet jak mi kobieta mówi wprost że się jej podobam to ja nie potrafię tego wykorzystać dlaczego dlaczego????

    • Powodów jest kilka, a jednym z nich jest fakt, że nie boje się zaryzykować, że stracę daną kobietę. Faceci wolą grać bezpiecznie, dlatego zawsze uważają na to co mówią i jak się zachowują – wszystko tylko po to, by nie urazić kobiety, by nie odwróciła się na pięcie i nie poszła w swoją stronę.
      Tak długo jak grasz bezpiecznie, czyli jesteś miły/grzeczny/słodki/nie przeciwstawiasz się/dobierasz uważnie słowa/nie wychodzisz poza normy/trzymasz się zasad społecznych/itd – nie dajesz kobiecie zbyt wielu okazji, by Cię odrzuciła – czujesz się bezpiecznie. Jednak w momencie, w którym w jakikolwiek sposób byś się wyłamał – dopuszczasz możliwość, że jej najzwyczajniej na świecie może się to nie spodobać, a w wyniku tego możesz zostać odrzucony.

      Prawda jest jednak taka, że jeżeli chcesz, by kobiety zaczęły tracić dla Ciebie głowę – musisz zaryzykować ich utratę.

      To nieco bardziej skomplikowany koncept i ciężko wytłumaczyć to w skrócie, ale myślę że łapiesz główne przesłanie.

  3. Orety ! Gdy poznaję nową dziewczynę np w klubie to poza oklepanymi tekstami typu: jak masz na imię, czym się zajmujesz, jak mija weekend nie mam pomysłu na inny ciekawy „punkt zaczepienia” do kontynuowania rozmowy. Wspomniałeś krótko o tym w notce wyżej (np co zrobiłaś szalonego, w jakim ciekawym miejscu ostatnio byłaś) ale może doradzisz coś w szerszym komentarzu? 😉

    • Punktem wyjścia jest zastanowienie się co tak na prawdę Cię interesuję i co Cię motywuje, gdy zadajesz takie, a nie inne pytania. Czy zadajesz je dlatego, że Cię to interesuje, czy może dlatego, by po prostu podtrzymać rozmowę albo wydaje Ci się, że zadawanie określonych pytań przybliży Cię do poderwania jej.

      Warto zadać sobie takie pytanie, bo można całkiem łatwo dojść do wniosków, że większość tematów jakie poruszasz z kobietami totalnie Cię nie interesują, a rozmawiasz o nich tylko po to, by szybciej trafić z nią do łóżka lub by ją zainteresować.

      Każdego interesuje coś innego. Ty możesz zapytać ją jaką książkę ostatnio przeczytała (bo jesteś ich fanem, czytasz je na każdym kroku i bez Kindla nigdzie się nie ruszasz), natomiast ja nie będę pytał ją o książki, tylko o jej kolor bielizny lub najbardziej szalone miejsce, w którym uprawiała seks.

      Bądź wolnym człowiekiem 🙂

  4. Wszystko ok. Praktycznie wszystkiego można się nauczyć i we wszystko można się wkręcić. Trzeba mieć czas i duuuuuuuuuużo go poświęcić. Zastanawia mnie ile czasu zajęło Ci opanowanie tego hardkorowego kontaktu wzrokowego po którym kobieta cała się w środku gotuje? Dominujący kontakt można ogarnąć w miare szybko, ale ten erotyczny …

    • Był taki okres, że ćwiczyłem różne formy kontaktu wzrokowego i sprawdzając reakcje kobiet szybko nauczyłem się tego co i w jaki sposób działa. Wbrew pozorom nie potrzeba na to aż tak dużo czasu

    • Już nie pamiętam, dawno temu :))

      Od kobiet, które mnie kręcą i nadają na moich falach – raczej nie ma szans na zlewkę, to raczej tylko kwestia albo czasu albo logistyki.

  5. Dlaczego poznane przez Ciebie kobiety nigdy nie mają okresu, kłykcin, HIV, żółtaczki typu C, bakteryjnego zapalenia pochwy, itd ?
    Zawsze trafiasz na idealne i gotowe 😉

    • Z tym bywa bardzo różnie. Generalnie unikam zajętych kobiet, bo tych wolnych wystarczająco dużo chodzi po świecie. Ponadto w żadnym wypadku zajęte kobiety nie są dla mnie wyzwaniem czy sprawdzeniem swoich umiejętności.

      Rzecz jasna trafiają się, ale są to sytuacje takie w których jestem nieświadomy tego, że ma faceta (czyli zataiła przede mną ten fakt) albo ona ewidentnie nie widzi w tym przeszkody, bo jest to albo tymczasowy chłopak albo związek się kończy albo są tylko parą na tzw. papierze itd.

      Jeżeli kobieta jest szczęśliwa ze swoim facetem, to nie widzę powodu, by wtrącać tam swoje trzy grosze.

  6. Orety, czytajac swoje przygody widzę w nich wiele romantyzmu ( nie postrzegam tego jako cechę miekkiego faceta, wrecz przeciwnie, to meskie, odważne zachowania). Poznajesz kobiety dla wrażeń, „motylków w brzuchu” no i dla magicznego seksu ale nie dla stałych związków. Często piszesz że robisz wallslamy, że całujesz dziewczynę na każdym czerwonym świetle, patrzycie sobie w oczy, splatacie dłonie, mówisz też że się zakochujesz czesto w kobietach. Twoje działania opisałbym jako zauraczanie kobiet, rozkochiwanie ich w sobie. Mimo to nie jestes monogamista i nie szukasz „drugiej połówki”. Widzę w tym sprzeczność. Czy kobiety nie mają Ci za złe że jesteś taki romantyczny a po jednym czy kilku spotkaniach z kobietą już Cię raczej ona nie interesuje? Oczywiście piszesz że masz kontakt z tymi kobietami dalej i utrzymujecie dobre relacje, ale czy te kobiety nie zakochują się w Tobie a potem cierpią bo za duzo sobie o Tobie pomyślały?

    A może jednak zdarzyło Ci się spotkać ponownie z taką zauroczoną dziewczyną po długim czasie i od razu wylądowaliscie w łóżku i ona cały czas wie że nie zostaniecie parą?

    Co o tym sądzisz. Jak zauroczyć sobą kobietę a jednocześnie nie namieszać jej w glowie że zaraz się z nią ożenisz? Mnie kilka kobiet zarzucało że rozkochałem je w sobie, a jednak nie chce sie regularnie spotykać i skutek jest taki że zerwały ze mną całkiem kontakt. Stalo się tak, mimo że nie oszukuję kobiet i stawiam sprawe jasno że nie szukam zwiazku. Ale moje działania właśnie w stylu ‚całowanie na kazdym czerwonym swietle” prowadzą do tego ze kobieta „za dużo sobie pomyśli”. Wypowiedz sie proszę na ten temat.

    Pozdrowienia

    P.S. Działam w krakowie, 26 lat, jeśli ktoś chce dołączyć do wspólnego dg albo wyjść do klubów to piszcie do mnie: zuchwalykrk@wp.pl

    • Bardzo ciekawe spostrzeżenie i przyznaję, że masz w tym sporo racji.
      Faktem jest, że wiele u mnie romantyzmu, który dopełniam bardzo odważną dominacją, czasem wręcz agresywną. Razem tworzy to mieszankę wybuchową, czego przykładem są wszystkie te historie.

      Przez pewien czas miałem takie same problemy jak Ty – brakowało mi wyczucia i przesadzałem z ilością chemii jaka się między nami wytworzyła. Było tego tak dużo, że tak jak piszesz – dziewczyny momentalnie się we mnie zakochiwały, a później nie łatwo było się z tego wyplątać nikogo nie krzywdząc i nie robiąc nadziei.

      Kluczem było przede wszystkim wybalansowanie tego i nie przesadzanie z nadwyżką chemii, gdy nie było już takiej potrzeby.
      Dużo większą wagę zacząłem przykładać do jasnego określenia ramy tych relacji od samego początku. Kobieta to albo akceptuje albo nie. Stałem się dużo bardziej szczery i unikałem jakichkolwiek nieporozumień i sytuacji, które mogłyby być inaczej zinterpretowane. Jestem na to wyczulony i jak tylko widzę jakieś małe sygnały ze strony kobiety – od razu podejmuję temat.

      Kobiety z którymi dłużej się spotykam – wiedzą czym się zajmuję, czytają te przygody, a ja jestem z nimi 100% fair.

      Kwestia mojego unikania związków też nie jest do końca jednoznaczna. Kiedyś się na to zamykałem, by jak najbardziej się rozwinąć, a związki średnio temu sprzyjają (choć byłem w związkach z kobietami, które akceptowały to co robię i godziły się na przygodny seks z innymi). Aktualnie jednak nie wykluczam wejścia z kimś w związek. Problem tkwi jednak w tym, że mam bardzo wysoko postawioną poprzeczkę (i to absolutnie nie w kwestii wyglądu), a kobiet, które są w stanie mnie ujarzmić jest baardzo mało. Niedawno poznałem taką i gdyby nie to, że musiała wyjechać.. : )

      • Rozumiem, dzięki za opinię. Ustalanie ramy jest ważne ale i nie łatwe, bo nie wystarczy powiedzieć wprost logicznie, ale trzeba komunikować całym sobą swoje podejście do relacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *