Grudzień 19th, 2011

Po męczącym i długim weekendzie we Wrocławiu postanowiłem odpocząć kilka dni od imprez, niestety nie udało się 🙂

Środa, klub, parkiet r&b, północ na zegarze..

Przechadzałem się przez parkiet i kilka metrów przed sobą zauważyłem dwie tańczące dziewczyny. Jedna z nich przykuła całą moją uwagę. Szczuplutka czarnulka, z obcisłą małą czarną na sobie. Całość wyglądała niezwykle drapieżnie, mrocznie i pociągająco..

Ale to nie było wszystko.. choć tańczyła bardzo seksownie, to dało się wyczuć ogromny dystans do innych ludzi. Sprawiała wrażenie jakby robiła to całkowicie dla siebie, a nie po to by w jakikolwiek sposób komuś zaimponować. Stała z boku i nie potrzebowała niczyjej uwagi. Nikomu też nie pozwalała zbliżyć się do jej terytorium, sama czuła się w nim najlepiej.

Już w tym momencie tak mnie urzekła, że do teraz nie darowałbym sobie gdybym do niej nie podszedł. Musiałem!

..i od tego momentu wszystko byłoby jak zawsze, a historia byłaby podobna do innych.. Gdyby nie to, że ta jedna dziewczyna olała mnie więcej razy, niż wszystkie inne razem wzięte w całym poprzednim tygodniu! Tak naprawdę z tej historii płynie ogromna wartość merytoryczna, ważniejsza niż cała ta przygoda.

Chciałem podejść powoli i sprowokować ją jeszcze przed otwarciem, ale się nie dało. W ogóle mnie nie zauważała i nie zwracała na mnie uwagi. Nie miałem innego wyjścia, musiałem wtargnąć do jej świata siłą. Wszedłem pomiędzy nią, a koleżankę, złapałem za rękę i przyciągnąłem do siebie. W odpowiedzi na to z podwójnym impetem mnie odepchnęła 🙂 Tak naprawdę, to był dopiero początek naszej szalonej walki. Znów znalazłem się przy niej, odwracając ją do siebie.

Poza niechęcią do tańczenia ze mną, jej opór był głównie werbalny. Przez kilka kolejnych minut jedyne co słyszałem to: Nie; nie; nie.. i do tego jeszcze: Nie ; )

Sęk w tym, że na rożnych poziomach inaczej się zachowywaliśmy, a wyglądało to tak:

Na poziomie werbalnym i logicznym:

Anna: Nie
Orety: mmm 🙂
Anna: Nie, muszę szukać koleżanki
Orety: Masz rację, koleżanka jest najważniejsza. Poszukajmy jej : )
Anna: Nie, idę sama!
Orety: Mhm, tak nie wolno.. to co robimy jest bardzo złe!
Anna: Dokładnie, to jest złe; więc przestań!
Orety: Mhm.. to jest cholernie złe, tak nie można.. przecież my się w ogóle nie znamy..

i tak w koło. Ona mówiła nie, a ja z uśmiechem na twarzy jej przytakiwałem.

Nie walczyłem z nią, nie pozwalałem by opór, który się pojawia stał się realny.

Natomiast niewerbalnie i emocjonalnie cały czas przyciągałem ją do siebie, odciągałem od koleżanki (która swoją drogą już na początku gdzieś się straciła) i nie pozwalałem jej odejść.

Na poziomie logicznym byłem słodki, czarujący i pozytywny – przytakiwałem jej i nie sprzeczałem się. Jednak na poziomie emocjonalnym byłem kipiącym seksem i agresją facetem, który cholernie jej pożądał.

Nasza komunikacja odbywała się na dwóch płaszczyznach i na każdej z nich była totalnie inna. W taki właśnie sposób uwodzę kobiety, będąc bezpośrednim emocjonalnie, a nie werbalnie. Na logicznym poziomie komunikacji (rzeczowym, obiektywnym – tym, którym przekazujemy sobie informacje) jestem słodki, uśmiechnięty, ciepły i bardzo pozytywny.

A w sferze emocjonalnej jestem dominujący, bardzo seksualny i agresywny. Tym samym kobiecy rozum daje jej logiczne powody i argumenty dlaczego jestem w porządku facetem, a jej sfera emocjonalna – dlaczego ma ochotę zedrzeć ze mnie ciuchy.

Większość problemów z kobietami wynika z tego, że dotarliśmy do nich tylko na jednej płaszczyźnie. Stąd nie odbiera telefonów po pasjonującej nocy; nie chce się spotkać i udaje, że nic się nie stało, albo mimo dłuższej znajomości i wielu prób zbliżenia, dalej ma opory przed seksem.

Wracając do Anny.

Żałuję, że nikt tego nie nakręcił, bo byłby genialny materiał szkoleniowy pt ‘Co to znaczy być wytrwałym facetem’.

Zlewała mnie raz za razem, odpychała, odwracała głowę, wzruszała ramionami i mówiła ‘nie’. Mnie to tylko nakręcało i sprawiało, że chce jej jeszcze bardziej. Nawet przez myśl mi nie przeszło, by odpuścić. Chciałem to pociągnąć jak najdalej i zobaczyć gdzie mnie to zaprowadzi. Choć dostawałem zlewkę za zlewką, czułem, że jeszcze nie dotarłem do granicy. Że mogę posunąć się o krok dalej, dopóki ewidentnie nie będzie miała ochoty na dalszą znajomość, a ja nie stanę się natrętnym i natarczywym facetem.

Nie chciałem poddać się w trakcie i mieć poczucie tego, że mogłem spróbować jeszcze raz – a nóż by się udało.

Takie nastawienie jest jednym z najlepszych, by bardzo szybko się rozwinąć. Dążysz do tego, by przedobrzyć, by przeskalować, by dojść do granicy i mieć poczucie tego, że zrobiłeś wszystko co dało się zrobić. Niezależnie od efektów, ta granica za każdym razem będzie dalej. A to będzie oznaczało ogromny progres w Twoim rozwoju.

Zastanów się czy ostatnim razem gdy podszedłeś do nieznajomej kobiety – doszedłeś do granicy? Zrobiłeś maximum tego co dało się zrobić? Wykorzystałeś cały potencjał Waszej interakcji? A co by było, gdybyś zapytał ją o numer telefonu? A może pocałował? A może pobiegł za nią i spróbował jeszcze raz? A może powiedział, że tak naprawdę podszedłeś tylko dlatego, że nogi Ci się ugięły jak ją zobaczyłeś? A może olał koleżanki i spróbował? A może pomimo tego, że się śpieszyła, albo powiedziała Ci, że ma chłopaka – spróbowałbyś pociągnąć to dalej?

NIE WIESZ.. Bo nie spróbowałeś! Nie doszedłeś do granicy i nie wiesz co by było, gdyby. Teraz możesz sobie tylko gdybać, ale skąd wiesz czy nie siedziałbyś teraz z tą kobietą.. zamiast czytać ten raport?

Ja nie odpuszczałem, próbowałem z każdej strony, chciałem wyciągnąć max, tyle ile się da. I po tylu zlewkach.. w końcu się udało! Tak naprawdę dalsza część przygody mogłaby nie mieć już znaczenia. Bo choć od tej sytuacji trochę już minęło, to siedząc teraz na łóżku z laptopem na kolanach wciąż czuje zajebiste spełnienie i ciary na skórze, gdy pomyśle jakie to było niesamowite.

Tak naprawdę już nawet nie pamiętam tych wszystkich zlewek, bo bardziej w pamięci utkwiło mi jak po 10 minutach od całego zajścia robiła mi handjoba, a później całowała tak jak byśmy byli zakochanym narzeczeństwem. Nawet gdybym odniósł 99 porażek pod rząd.. i za setnym razem sukces, to radość z tego sukcesu przyćmi te wszystkie porażki.. i naładuje mnie energią i motywacją, by znów 99 razy odnieść porażkę, wiedząc że sukces jest tuż tuż..

Wracając do Anny.

Po kilku minutach ciągłych zlewek, z każdą moją kolejną próbą inwestowała coraz więcej. To się słodko uśmiechnęła, to obróciła i do mnie przybliżyła, to zjechała mi kroczem po kolanie, to przejechała ręką po mojej klatce piersiowej, przejechała kciukiem po ustach..

Nastąpiła kolejna część spektaklu, którą można by nazwać: ‘Taki z Ciebie cwaniak? W takim razie zobaczymy na co Cię stać.. i czy sobie z tym poradzisz’

Stała się seksualnie agresywna, by pokazać mi, że ten słodki chłopczyk nie wie na kogo trafił. Nie wiedziała, że tak naprawdę trafiła kosa na kamień, bo ja również znalazłem się w swoim żywiole. Rozpoczęła się bitwa o to kto kogo bardziej zdominuje. To był czysty dominujący i agresywny seks na parkiecie. Ciągniecie za włosy, wallslamy, imitacja seksu, kciuki przejeżdżające przez usta, przypadkowe liźnięcia, mocne uściski.. i spojrzenia tak dominujące i przenikliwe, ze przestraszyłyby człowieka w biały dzień. Jestem pewny, że gdyby ktoś zgasił światło, leciałyby od nas iskry..

W końcu po kolejnych kilku minutach walki.. padliśmy z wycieńczenia.. W końcu z uśmiechami na twarzy podliczyliśmy straty: rozdarte rajstopy, mokrzy, rozczochrani..

W końcu jej powiedziałem:

Orety: Wiesz co.. chodźmy się napić : )

Złapała mnie za rękę i poszliśmy do baru ochłonąć. Po chwili rozmowy okazało się, że jest Ukrainką i profesjonalną tancerką. Jako, że przeżyłem już trochę przygód z Rosjankami, Ukrainkami, a nawet Mołdawką.. i byłem też z kilkoma z nich w związkach – rozmawialiśmy po polsku i rosyjsku. Okazało się, że przyjechała do Polski na studia i mieszka całkiem niedaleko mnie.

Najbardziej nieprawdopodobne było jednak to, że gdy w końcu zrzuciła maskę niedostępnej i otworzyła się przede mną.. zaledwie w odstępie 10-15 minut była totalnie inną osobą. Stała wtulona we mnie, całowała mnie w policzek i puszczała najseksowniejsze oczko jakie kiedykolwiek kobieta mi puściła. Zakochałem się ; )

To był moment w którym spokojnie mogliśmy wyjść razem z klubu, ale byłem umówiony z przyszłym kursantem więc szanując to, postanowiłem zostać. Wróciliśmy przed parkiet, tam zrobiła mi małego, ale niezwykle przyjemnego handjoba.. zapisała mi swój telefon i w razie czego facebooka 🙂

Pożegnaliśmy się długim i namiętnym pocałunkiem.

Spotkaliśmy się 3 dni później, wieczorem.

Gdy do niej podszedłem, rzuciła mi się na szyję i dała przesłodkiego buziaka. Po chwili złapała mnie za rękę i poszliśmy w kierunku knajpy. Zaczęliśmy od momentu, w którym nasza interakcja stanęła – nie musieliśmy niczego na nowo budować, kontynuowaliśmy to co kilka dni wcześniej się wydarzyło.

Znów do mnie doszło jakie to niesamowite, by kobieta która na początku naszej znajomości nie dałaby za mnie przysłowiowych 5 groszy, po bardzo krótkim czasie jest mną tak zafascynowana. To tylko potwierdza regułę, że nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba tylko wierzyć to, że się da.. i próbować to osiągnąć!

Zrobiłem nam rezerwację w miejscu, w którym byłem z Panią Orzeszkową 🙂 ..uwielbiam tam wracać, bo klimat jest genialny.

Po drodze rozmawialiśmy o tym jak jej się podoba w Polsce, co studiuje i jak to się stało, że tu trafiła. Co chwilę zatrzymywaliśmy się, by się pocałować.. i kontynuować rozmowę dalej.

Na miejscu rozlokowaliśmy się w przytulnym kącie, a ja od razu położyłem głowę na jej kolanach. Zamówiliśmy herbatkę.. i straciliśmy poczucie czasu. Po 3 godzinach przyszedł ktoś z obsługi, informując nas, że jesteśmy ostatni i wypadałoby opuścić lokal 🙂

W ciągu tych 3h rozmawialiśmy łącznie ok 15 minut, by odsapnąć i odpocząć od całowania się i pieszczenia..

Książkowa definicja pożądania. Zero udawania, zero gry i manipulacji. Chłonęliśmy każdy pocałunek, każdy oddech, każde spojrzenie.. leżeliśmy wtuleni, patrzyliśmy sobie w oczy, mocno ściskaliśmy się w biodrach, pieściliśmy się po całym ciele.. i nie dawaliśmy naszym ustom odpocząć.

Nie musieliśmy w ogóle rozmawiać, bo dogadywaliśmy się perfekcyjnie bez jakichkolwiek słów. Na wszystkie bodźce reagowaliśmy tymi samymi emocjami, spojrzeniami czy mimiką twarzy..

I tu zaczyna się najciekawsza część całej historii, która przydarzyła mi się pierwszy raz w życiu.

Z każdą kolejną minutą kolejne puzzle układały się w całość i coraz bardziej mnie zaskakiwały, bo… poznałem kobiecą wersję Oretego 🙂 Dokładnie tak. Gdybym urodził się kobietą, zachowywałbym się dokładnie tak samo jak ona! ..lub gdyby ona urodziła się facetem, byłaby mną? Poprzednie wcielenie?

Żarty żartami, ale pierwszy raz zdarzyło mi się znaleźć tak wierną kopię siebie samego w wersji kobiecej. Dotykała mnie w ten sam sposób w jaki ja dotykam kobiety, całowała mnie dokładnie tak samo i tymi samymi sposobami jak ja całuję, puszczała mi oczka – dokładnie w tych samych momentach w których ja to robiłem (kilkukrotnie zrobiliśmy to nagle w tej samej sekundzie!), nawet zaplatała moje palce w ten sam sposób jak ja robię kobietom przy pierwszych próbach eskalacji – to rozbroiło mnie totalnie na łopatki.

Czas tak szybko minął, że musieliśmy opuścić lokal. Zrobiliśmy się śpiący i postanowiliśmy się pobawić. Trafiliśmy do małego klubu, gdzie tańczyliśmy, wygłupialiśmy się i dalej delektowaliśmy się każdą wspólną chwilą.

Gdy razem tańczyliśmy, chwilami znów miałem wrażenie jakbym tańczył.. i całował się sam ze sobą 🙂 Przyznaje, trochę dziwne uczucie.. ale na pewno bardzo inspirujące. To był zupełnie inny taniec niż tamten w klubie. Teraz była jeszcze bardziej otwarta i seksualna.. prawie nie wyciągała rąk z moich spodni, a gdy zaczęła jeździć kolanem po moim kroczu.. myślałem, że odlecę 😉

Znów straciliśmy poczucie czasu i skończyliśmy, gdy w klubie zapalili światło. Byliśmy dosłownie padnięci.. choć przeszczęśliwi jak małe dzieci, gdy dostają nową zabawkę. Było już bardzo późno i obydwoje musieliśmy rano wstać, więc pożegnaliśmy się i umówiliśmy na poranne tosty u mnie 🙂

 

I tak oto zapukała do mnie ok 10:00 rano.

Rozebrała się, weszła do mojego pokoju, usiadła przed komputerem. Poszedłem zrobić herbatkę, włączyłem muzykę, zapytałem czy miała problemy z dotarciem i co u niej słychać. I tu znów wszystko potoczyłoby się jak zawsze gdyby nie pewna drobnostka, która wbiła mnie w ziemię.

Gdy już usiadła przed komputerem zapytała mnie czy wiem co to ‘X art’. Odpowiedziałem przecząco. ..pogrzebała w Internecie i włączyła film.. pornograficzny 😀

Zachowałem jako takie pozory i nie dałem po sobie poznać, że rozłożyła mnie tym na łopatki, a szczenna rozwinęła mi się do samej ziemi.. choć ciężko było mi ukryć zdziwienie. Po chwili przyjemnego i melodycznego intro para ludzi zaczęła się na nim regularnie bzykać 🙂 (swoją drogą ‘X art’ jest znacznie bardziej realistyczne i przyjemne dla oka, niż zwykłe porno).

..a ja śmiałem się w duchu, że Anna jest naprawdę niezła. Jeszcze mi się nie zdarzyło, by dziewczyna przychodząca pierwszy raz do mnie do domu – na dzień dobry, sama od siebie włączyła film pornograficzny.

Lepiej chyba nie mogło się już rozpocząć. Bez udawania, że nie wiadomo po co się spotkaliśmy, bez sztucznych oporów i próby udowodnienia czegokolwiek. Kocham takie kobiety!

Cóż, po takim rozpoczęciu i rozgrzaniu atmosfery.. nie mogło się inaczej skończyć 🙂 Oglądaliśmy go chwilę, spojrzeliśmy na siebie i słodko się uśmiechnęliśmy. Wiedzieliśmy, że obydwoje mamy ogromną ochotę na odtworzenie tego filmu w rzeczywistości. Zaczęliśmy się całować, przesunąłem ją na swoje kolana.. po czym wstałem razem z nią i położyłem ją na łóżku. Wstałem, puściłem muzykę, spuściłem do połowy rolety w oknach.. i wróciłem do niej, by dokończyć to co rozpocząłem kilka dni wcześniej na parkiecie.

Wyszliśmy z łóżka dopiero ok 15:00. W międzyczasie robiliśmy tylko krótkie przerwy, by napić się herbaty i chwilę odpocząć. Brak mi słów, by opisać to co się w nim działo 🙂

I tak oto skończyła się historia z kobietą, która na początku naszej znajomości kilkukrotnie mnie zlała, olała i odrzuciła. Wnioski na temat tego czy warto się nie poddawać.. tym razem wyciągnij sam.

PS. Powiedziała mi, że często ogląda te filmy ze współlokatorkami (też Ukrainkami).. a ja mam przeczucie, że chyba zacznę częściej tam bywać 🙂 ..i być może napisze kolejną historię, tym razem z większą liczbą osób ; )

Have fun!
Orety

12 myśli nt. „Ukrainian love

  1. Świetna akcja 🙂 i dzięki – potwierdziłeś po raz kolejny moją teorię – że X-Art (swoją drogą również Joymii) podoba się kobietom. To jest bardzo smaczne porno – też je lubię 🙂

  2. Kurcze konkretna akcja , ale interesuje mnie bardziej sama sytuacja tych zlewek . Jak to wyglądało ? Co ci pozwalało dalej to ciągnąć , bo skoro laska była totalnie niezainteresowana , skąd miałeś pewność , że w końcu nie rozedrze się na pół klubu albo nie zawoła ochrony . Wydaje mi się , że musiałeś coś widzieć albo czuć w jej zachowaniu , że nie odpuszczałeś i może w którymś momencie to już przerodziło się w taką sytuacje , że ona cię odpycha , ale np. patrzy wyzywająco . Chodzi mi o to , że dla przeciętnego faceta , który się uczy trzy zlewki to i tak sporo . Sami przecież mówicie , że nie tracicie czasu na kompletnie nie zainteresowane kobiety , więc to chyba nie była taka „czysta ” zlewka .
    pozdrooo i szacunek za wszystko

    • Jak najbardziej, masz rację – zlewka zlewce nierówna. Jest ogromna różnica między sytuacją w której kobieta powie Ci ‚spadaj gościu’, a sytuacją w której z uśmiechem na twarzy pokiwa Ci palcem.

      Kolejna sprawa, którą bardzo często zauważam u facetów, to niepotrzebne interpretowanie wielu kobiecych zachowań jako zlewki.
      Najbardziej znany przykład to ‚mam chłopaka’ – po którym większość facetów odpuszcza na zasadzie ‚aha, sorry’ traktując to jako zlewkę i koniec interakcji. Całkowicie niepotrzebnie sami siebie dyskwalifikują, bo taki tekst mógł być z tzw. automatu.

      Jesteś w stanie wyczuć czy kobieta nie chce mieć z Tobą nic do czynienia, czy może drażni się lub zlewa Cię w zaczepny sposób. Im więcej praktyki i doświadczenia, tym łatwiej i trafniej będzie Ci to wyczuć.

    • Jak najbardziej, masz rację – zlewka zlewce nierówna. Jest ogromna różnica między sytuacją w której kobieta powie Ci ‚spadaj gościu’, a sytuacją w której z uśmiechem na twarzy pokiwa Ci palcem.

      Kolejna sprawa, którą bardzo często zauważam u facetów, to niepotrzebne interpretowanie wielu kobiecych zachowań jako zlewki.
      Najbardziej znany przykład to ‚mam chłopaka’ – po którym większość facetów odpuszcza na zasadzie ‚aha, sorry’ traktując to jako zlewkę i koniec interakcji. Całkowicie niepotrzebnie sami siebie dyskwalifikują, bo taki tekst mógł być z tzw. automatu.

      Jesteś w stanie wyczuć czy kobieta nie chce mieć z Tobą nic do czynienia, czy może drażni się lub zlewa Cię w zaczepny sposób. Im więcej praktyki i doświadczenia, tym łatwiej i trafniej będzie Ci to wyczuć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *