Jak wejść do świata udanych relacji, jaki jest największy mit pewności siebie oraz skąd bierze się wewnętrzne rozdarcie?
Istnieją dwa światy relacji damsko-męskich
Pierwszy to ten, w którym się wychowaliśmy, który oglądamy w większości filmów oraz słuchamy od osób zajmujących się uwodzeniem
To jest świat walki, dominacji, bajerowania, zdobywania, pragnień, strachu i frustracji.
Większość z nas nie zna innego. Wydaje nam się, że właśnie tak to ma wyglądać, bo tak wyglądały związki i relacje naszych rodziców i dziadków.
Czekanie, aż druga osoba się potknie, próby robienia dobrego wrażenia, emocjonalna manipulacja, wywoływanie pożądania, fochy, zabieranie innym energii, nienawiść i urazy po zakończonym związku czy niekończące się dążenie do kontroli.
Ponieważ nie znamy innego, naturalnie próbujemy odtworzyć ten, który znamy. I to zawsze kończy się w ten sam sposób – problemy, frustracje, rozstania, urazy, lęk przed odezwaniem się, wstyd przed pokazaniem własnego ciała itp.
Na szczęście doświadczamy życia zgodnie z tym, w co wierzymy na jego temat (mechanizm projekcji)
Czyli mogłoby się okazać, ze gdybyśmy zaryzykowali i zmienili to, w co wierzymy, odkrylibyśmy, że ten świat (oraz relacje) może być o niebo spokojniejszy, radośniejszy, pozytywniejszy i szczęśliwszy
Istnieje grupa mężczyzn, którzy zaczęli tak samo jak wszyscy – w świecie, w którym najważniejszy jest status społeczny, pieniądze i perfekcyjne ciało. Jednak z czasem stwierdzili, że nie chcą tak żyć przez całe życie.
Zaryzykowali, uwierzyli i zaufali, że może być inaczej. Następnie zapłacili pewną cenę – zrezygnowali z tego, w co wierzą na temat siebie, kobiet związków i relacji.
Zrobili to i teraz znajdują się w tym drugim świecie. Mówimy o nich, że osiągają sukcesy, że mają mocne, zdrowe, harmonijne relacje. Emanują spokojem i pewnością. Wszystkich podnoszą na duchu. Kobiety wspaniale czują się w ich obecności. Są naszym wzorem; są tacy, jakimi chcielibyśmy się stać.
Lecz w tym wszystkim popełniamy jeden błąd – chcemy być tacy jak oni, lecz nie chcemy zrezygnować z tego, w co wierzymy.
Chcemy osiągać sukcesy, mieć swobodę w kontaktach, wracać spełnieni z randek oraz spotykać się z wartościowymi i dojrzałymi kobietami.
I jednocześnie dalej chcemy zostawić sobie swoje przekonania na temat męskości, atrakcyjności, miłości, kwestii łóżkowych itp.
Nie chcemy też porzucić satysfakcji, jaką daje nam trzymanie w sobie strachu, uraz czy pragnień.
Z jednej strony chcemy mieć luz i relaks, a z drugiej chcemy mieć rację i wszystko pod kontrolą.
To tak, jak byś jednocześnie chciał, aby było ciemno i paliło się światło.
I to tłumaczy, dlaczego mijają lata, a my wciąż czujemy się rozdarci wewnętrznie, dlaczego wciąż niewiele się zmienia.
Odpowiedź jest prosta – nie można być w dwóch światach jednocześnie. Nie można jechać w dwóch pociągach w tym samym czasie. Jeden jedzie do trójmiasta, a drugi do zakopanego. Trzeba coś wybrać i opowiedzieć się za tym na 100%. Albo świat siły, racji, kontroli i dominacji albo świat luzu, spokoju, pewności siebie i pogody ducha.
Weźmy temat pewności siebie.
Wiemy dobrze, że ona jest kluczem. Każdy chce czuć się pewny oraz emanować pewnością.
Teraz przywołaj archetypowy obraz mężczyzny z tytanową pewnością siebie. Co widzisz? Jak go sobie wyobrażasz? Jak wygląda?
I paradoks polega na tym, że mężczyzna, który jest prawdziwie pewny siebie, nie ma niczego wspólnego z typowym krzykliwym macho, przypakowanym samcem alfa czy silnym i dominującym gościem. Prawdziwie pewny siebie mężczyzna jest łagodny, ufny, spokojny, pogodny, przyjacielski oraz zawsze, wszędzie i dla każdego życzliwy.
A jednak większość osób, które wyobrażają sobie maksymalnie pewnego siebie mężczyznę, wyobraża sobie całkowicie inny obraz. Później przez dziesięciolecia nastolatkowie dążą do niego, czytają poradniki o żelaznej, diamentowej, wulkanicznej pewności siebie, nie wiedząc, że oddalają się od źródła, z którego pochodzi wewnętrzne poczucie pewności.
Zatem przejście z jednego świata do drugiego polega na zmianie tego, w co wierzymy, czym się kierujemy i co jest dla nas prawdziwie ważne. Zmiana fryzury czy samochodu to za mało.
I to jest ta cena, którą trzeba zapłacić. Patrząc na społeczeństwo, dla większości mężczyzn ta cena jest zbyt wysoka. Większość twierdzi, że chce swobody oraz szczęśliwych i spokojnych relacji, jednak gdy tylko mają okazję, aby zmierzyć się ze strachem lub zobaczyć swoje błędne myślenie, odpalają grę lub serial i wracają do przekonania, że oni już znają prawdę – nic im nie pomoże, nie nadają się, to nie dla nich, czegoś im brakuje, kobiety są niedostępne, liczy się tylko status itp.
Dlatego podziwiam odwagę mężczyzn, którzy są gotowi zaryzykować dotychczasowy światopogląd, przyznać się, że być może są w błędzie i otworzyć umysł na całkowicie odmienne podejście do siebie, kobiet i relacji – które jest w sprzeczności z większością tego, co kiedykolwiek usłyszeli czy przeczytali.
Dziękuję wszystkim uczestnikom Męskich Obozów w tym roku. Za 2 dni zaczynamy ostatnią edycję, na którą (jak na wszystkie poprzednie) mamy komplet.
Dziękuję za szkolenie w Łodzi, które zakończyło się 2 dni temu. Wspaniały czas! Dziękuję za pokazanie, jak piękna może być Łódź, w której ostatnie szkolenie prowadziłem 21 sierpnia 2010 roku! – Czyli ponad dekadę temu!
Dziękuję wszystkim uczestnikom szkoleń weekendowych – osoby chętne zapraszam do zapisów!
Dziękuję także wszystkim osobom korzystającym z konsultacji, z którymi widuję się prawie każdego dnia. Większość rzeczy, które słyszycie, nie są wygodne i przyjemne, ale trzeba je usłyszeć, aby coś się zmieniło.
Dziękuję za Wasze zaufanie!