Dariusz, 30l.
„Mam dość samotności i życia w pojedynkę”
"Wiem, że to jest osiągalne"
„Nie potrafię zainteresować kobiety swoją osobą na tyle, by przerodziło się to w głębszą znajomość”
„Mam dość samotności i życia w pojedynkę”
„Nie potrafię zainteresować kobiety swoją osobą na tyle, by przerodziło się to w głębszą znajomość”
Gdy się przywitaliśmy w piątek, powiedział, że jest sceptycznie nastawiony do podobnych kursów, jednak zauważył, że robię to inaczej, dlatego postanowił dać sobie szansę.
Ma 30 lat i właśnie do niego dotarło, że w ostatnich latach odwlekał temat relacji z nadzieją, że jakoś się ułoży, jednak lata mijają i ‚samo’ się nie ułożyło.
Stwierdził, że potrzebuje kogoś, kto z boku spojrzy na jego sytuację i powie mu to, czego on sam nie widzi.
Powiedział, że prawie nigdy nie rozpoczyna rozmowy z drugą osobą, odczuwa dużą samotność oraz nie potrafi zainteresować kobiet na tyle, aby to przerodziło się w głębszą znajomość.
Pierwsza blokada, którą zauważyliśmy, dotyczyła rozpoczęcia rozmowy. Nie był w stanie czegokolwiek wymyślić, aby zacząć. Gdy zapytałem, z czego to wynika, powiedział że za każdym gdy miał cokolwiek powiedzieć, pojawiał się lęk przed tym, jak kobieta zareaguje. Bał się, że zostanie odebrany jak podrywacz.
Wyjaśniłem prostą zależność:
Gdy mężczyzna mówi prawdę i nie kieruje się tylko własnym zyskiem, nie musi przejmować się tym, że zostanie odebrany jako podrywacz, bo w tym co mówi, czuć autentyczność.
Podrywacz nie mówi prawdy i ma w nosie jej dobro. „Kręci bajerkę”, żeby coś dostać 🙂
Co więcej, i tak nie masz wpływu na to, jak zostaniesz odebrany.
Pierwszy dzień minął nam na uczeniu się wykazywania inicjatywy, podejmowania działania.
Gdziekolwiek byliśmy, szukał okazji, aby chwilę porozmawiać. Finalnie zrobił to 20 razy i pod koniec dnia robił to prawie automatycznie. Wystarczyło zaledwie kilka godzin praktyki, aby przekonać się, że nie ma w tym niczego nadzwyczajnego i gdy idziesz z intencją zaprzyjaźnienia się, szanse na negatywną reakcję są praktycznie zerowe.
(Intencja zaprzyjaźnienia się nie jest tym samym co tzw. trafienie do szuflady ‚przyjaciel’. Idziesz z nastawieniem współpracy, stworzenia relacji, na której obydwoje skorzystacie, idziesz otwarty bez zbroi, bez zamiaru walczenia czy bronienia się. Takie nastawienie jest gwarancją sukcesu! – I z drugiej strony – jeżeli nie doświadczasz sukcesów w relacjach d-m, to najwidoczniej Twoja podświadomość nie chce budować przyjacielskich relacji z kobietami, tylko np. coś im udowodnić, zdobyć je, ukarać, zdominować itp. Najwidoczniej wciąż znajduje się tam jakaś uraza).
Następnego dnia gdy zapytałem, nad czym chciałby teraz popracować, stwierdził że aktualnie największym problemem jest dla niego przeprowadzenie dłuższe rozmowy oraz pokazanie intencji. (Stwierdził, że to nie dotyczy tylko obcych kobiet, ale również tych z kręgu znajomych. Zawsze pojawia się lęk przed tym, jak kobieta zareaguje).
Połowa dnia minęła podobnie do poprzedniego, na szukaniu okazji do rozmowy (z chęcią, aby była dłuższa niż kilka zdań).
Jednak większość rozmów była płytkich. W pewnym momencie powiedział, że ma wrażenie, jakby stał w miejscu i kręcił się w koło, bo wszystkie kończyły się po chwili.
I wtedy mieliśmy dłuższą rozmowę o pewnym paradoksie:
Jak to jest, że ludzie boją się mówić prawdę? Że łatwiej jest jej nie powiedzieć, np. zapytać kobietę o pocztę, niż powiedzieć jej, że zjawiskowo wygląda?
Jak to jest, że łatwiej jest ściemnić, pytając o torebkę lub prezent, niż powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi?
Przecież powinno być na odwrót. Mówienie prawdy powinno być najprostszą czynnością (bo mówisz o tym jak jest, nie musisz kombinować, szukać ani zastanawiać się jak to ładnie ułożyć), a przed kłamstwem powinno nas wewnętrznie skręcać.
Jest na odwrót, jesteśmy w stanie skłamać bez zająknięcia, a przed powiedzeniem prawdy (np. że nam się spodobała) przechodzimy katusze, jesteśmy sparaliżowani, trzęsą się ręce i mamy wrażenie, że świat się zaraz skończy.
Ba! W przeciągu ostatniej dekady poznałem ogrom mężczyzn, którzy woleli wydać kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy na samochód (mówiąc otwarcie, że kupili go, aby mieć większe powodzenie), aby nie musieć się emocjonalnie otwierać.
Wyjaśniłem mu, że rozwiązaniem zagadki sukcesu w relacjach jest nauczenie się mówienia prawdy. Nie ma i nie będzie innej drogi. Tylko ona prowadzi do sukcesu, a te wszystkie bajerki, triki i sztuczki tylko ją wydłużają.
Najlepsze jest to, że gdy komuś to w końcu ‚kliknie’, okazuje się, że to najprostszy sposób komunikacji, jaki istnieje. Dopiero teraz człowiek widzi, jak wcześniej się męczył, gdy kombinował, aby dobrze wypaść. Gdy to już nie ma znaczenia, po prostu idziesz, aby chwilę porozmawiać o tym, co akurat chodzi Ci po głowie.
Mówią, że wszystko jest trudne, dopóki nie stanie się łatwe : )
Gdy zakończyliśmy rozmowę, podszedł do dziewczyny w słuchawkach. Okazało się, że słuchała wykładów. Zaczął z nią rozmawiać i tak ją zaciekawił, że przestała ich słuchać, aby z nim rozmawiać. Poruszał wiele tematów – pytał jak to jest z jej perspektywy, gdy podchodzi do niej mężczyzna, co uważa na temat takiego poznawania się i wiele innych. Wcześniej na takie rzeczy nie rozmawiał, blokował się, ograniczał się tylko do formalnych rozmów, nie chciał źle wypaść.
To była najdłuższa rozmowa od dwóch dni! Powiedział mi później, że pytał o rzeczy, o które wcześniej się nie odważył, bo wydawały mu się głupie (czyli ewidentnie odpuścił przejmowanie się jak wypadnie)
Ewidentnie coś mu kliknęło. Otworzył się i zaczął inicjować głębsze tematy. A świat działa tak, że to, co z siebie dajemy, zawsze do nas wraca.
Ponieważ on zaczął się bardziej ANGAŻOWAĆ, dziewczyny również angażowały się w rozmowy z nim.
Praktycznie każda kolejna rozmowa trwała po kilkanaście minut. Niesamowity przeskok, jakby nie ten człowiek!
Kropką nad i była poniższa sytuacja
[Kontekst rozmowy: zaintrygowała go. Poszedł z nią porozmawiać. Z boku stwarzali wrażenie, że dobrze mija im czas. Zareagowała na niego bardzo pozytywnie. Nagle odwrócił się i wrócił do mnie. Zapaliła mi się lampka, że chyba ktoś tu zdezerterował]
-Co się stało, dlaczego odszedłeś? Powiedziała Ci, że nie chce dłużej rozmawiać czy może uznałeś, że do siebie nie pasujecie?
-Nie, po prostu jakoś tak się skończyło, chodźmy dalej
-Nie nie kolego, ja tego nie kupuję. Czy dobrze rozumiem, że ona Ci się spodobała i chętnie z Tobą rozmawiała?
-No tak
-Dobrze, a czy zechciałbyś bliżej ją poznać, spędzić z nią więcej czasu?
-Tak
-To dlaczego tak po prostu nagle odszedłeś?
-Bo chciałem zrobić następny krok
-Jaki? Masz na myśli wymianę kontaktów i propozycję spotkania?
-Tak
-Czekaj czekaj, bo coś mi tu nie gra. Chciałeś zaproponować jej spotkanie, ale zamiast tego od niej odszedłeś?
-No tak
-Haha, nieźle. To trochę jakbyś poszedł w przeciwnym kierunku :))
-Co się stało? Dlaczego tego nie zrobiłeś i urwałeś rozmowę?
-Bo bałem się jej negatywnej reakcji
-No i jesteśmy w domu!
-Czy nie uważasz, że rozsądnym byłoby jednak wrócić i dokończyć to, co zacząłeś?
-Hmm
-Proponuję, abyś wrócił i powiedział prawdę, że tak naprawdę chciałeś ją zaprosić na kawę i wcale nie chciałeś tak odejść, po prostu się spiąłeś, zmieszałeś czy że brakło Ci odwagi. Powiedz prawdę
I teraz najlepsze!
Wrócił, zaczęli rozmawiać minęło 30 sekund, a ona wyciągnęła telefon i zaczęła dyktować mu numer! Magia mówienia prawdy!
Wrócił do mnie uśmiechnięty!
-I co, warto było wrócić?
-Tak :))
-Brawo! Ogromne gratulacje! Gratuluję odwagi! To najważniejsza lekcja dzisiejszego dnia, zapamiętaj ją na długo! Przypomnij sobie, co się stało. Pojawił się strach i odszedłeś, posłuchałeś go, założyłeś, że nic z tego nie będzie, podjąłeś za nią decyzję. Jednak wróciłeś i okazało się, że byłeś w błędzie – strach kłamał!
-Tak, a najlepsze jest to, że mi podziękowała, że wróciłem!! Doceniła to i się ucieszyła!
Okazało się, że mieszkają niedaleko siebie, umówili się na przyszły weekend.
To dla mnie wzorcowa sytuacja o ogromnej wartości edukacyjnej.
Po pierwsze: podejmuj działanie, to podstawa!
Po drugie: nie słuchaj strachu, on kłamie. Zawsze! Pojawił się strach? Trudno! I tak zrób to, co zaplanowałeś!
Po trzecie: nie decyduj za drugą osobę, nie zakładaj z góry, że nic z tego nie będzie, nie wiesz tego! Sprawdź, zapytaj, daj jej podjąć decyzję!
Po czwarte: mów prawdę – pokaż swoje intencje, nie marnuj życia na krycie się ze swoimi intencjami i ukrywanie tego, co chcesz!
Dostał lekcję życia, aby nie słuchać strachu, aby zawsze wybierać odwagę i prawdę!
Brawo!
Stwierdził, już mu wystarczy. Dostał to, po co przyjechał. Poszliśmy jeszcze do kawiarni, aby wszystko podsumować i wytyczyć plan działania na najbliższe miesiące, aby rozwijał to we własnym zakresie.
Podczas ostatniej rozmowy przypomniałem mu raz jeszcze to, od czego zaczęliśmy dzień wcześniej.
Oto prosty proces, który gwarantuje udane i satysfakcjonujące relacje (o ile będziesz się go bezwzględnie trzymał)
1. Podejmujesz działanie (wychodzisz do ludzi, inicjujesz rozmowy);
2. Dbasz o to, aby być maksymalnie pogodnym gościem (mówisz wyłącznie o tym, co pozytywne, dbasz o pogodę ducha);
3. Mówisz prawdę (wyrażasz intencje, mówisz jak jest, bez kolorowania i naciągania);
4. Dbasz o to, aby zostawić kobietę w lepszym stanie, niż zastałeś;
5. Gdy pojawi się opór/lęk, nie walczysz z nim, nie bronisz się przed nim, tylko czekasz, aż się wyczerpie
6. Następnie wracasz do pierwszego punktu; powtarzasz całą procedurę, aż osiągniesz wybrany przez siebie cel.
Dziękuję za zaufanie i doceniam chęć, aby zaprzestać odkładanie na później, bo nic samo się nie zrobi. Dzięki za wspólny czas! Trzymam kciuki za dalszy rozwój!
PS. Jeżeli również jesteś gotów na podobną przygodę, zapraszam na kurs!