IMG_6578-kopia

Jakub, 28 l.

„Widzę, jak kobiety zerkają, wzrok nam się spotyka, ale nie mam odwagi, aby podejść i rozpocząć rozmowę”

"Brakuje mi drugiej osoby z którą mógłbym iść przez życie"

„Boję się podchodzić do nieznajomych na ulicy i rozpocząć rozmowę, nie wiem dlaczego tak jest”

Strzeż się perfekcjonizmu!

Zaczęliśmy w piątek. Stwierdził, że jego największym wyzwaniem jest moment zapoznania się. O ile na etapie spotkań/randek czuje się swobodnie, o tyle kwestia rozpoczęcia znajomości.. leży i kwiczy : )

Za każdym razem gdy pokazywałem mu okazję, gdzie mógłby z kimś porozmawiać, dziwnym trafem brakowało mu pomysłu, aby coś powiedzieć. Twierdził, że ma pustkę i nie wie, jak zacząć, jak rozpocząć. 

Bardzo szybko okazało się, że dolega mu.. perfekcjonizm! 

Jedną rzeczą jest zwykłe rozpoczęcie rozmowy, a inną rzeczą jest idealne rozpoczęcie rozmowy!

One są od siebie tak odległe jak czekolada i schabowy. Pozornie mają coś wspólnego, ale w rzeczywistości to zupełnie inne posiłki.  

Zapewniam Cię, że gdybyś po prostu chciał rozpocząć rozmowę, to miałbyś do wyboru przynajmniej kilkanaście-kilkadziesiąt tematów, do których możesz nawiązać. 

(Ta reguła jest uniwersalna, działa zawsze i wszędzie. Dziesiątki razy zdarzyło mi się ją udowodnić podczas kursów jako prawdziwą – nie ważne czy siedzieliśmy w kawiarni w Sopocie, na dworcu w Katowicach czy galerii w Londynie).

Jednak jeżeli ktoś wpadł Ci w oko, a Ty nie masz przynajmniej kilkunastu pomysłów na rozpoczęcie rozmowy to znaczy, że… włączył Ci się perfekcjonizm! 

I wówczas nie możesz już powiedzieć, że chcesz pogadać, to już nie jest prawda

Prawdą jest, że chcesz oczarować, dobrze wypaść, zrobić wrażenie, zainteresować, zapunktować, przekonać do siebie itp. 

I właśnie dlatego nie wiesz, co powiedzieć! Wszystko wydaje się słabe, głupie, niewystarczające czy potencjalnie ośmieszające. 

A przed czym chroni nas perfekcjonizm? Kto wie?

Przed wstydem! 

Chcesz, aby to zagadanie było idealne i perfekcyjne, aby przypadkiem się nie ośmieszyć.

Wychodzi na to, że wcale nie chcesz po prostu pogadać, tylko nie chcesz wyjść na dziwnego typa 🙂

I my to musimy zobaczyć. Każda prawdziwa praca nad sobą zaczyna się zawsze od powiedzenia sobie prawdy

Jeżeli pominiesz ten jeden element, to przez lata będziesz pracował nad tym, co nie jest prawdziwą przyczyną (np. jak zagadać), zamiast nad prawdziwym źródłem problemu (lęk przed ośmieszeniem się). 

Czyli prawdziwa praca nad problemem z zagadaniem to praca nad pragnieniem zrobienia wrażenia, lekiem przed odrzuceniem i perfekcjonizmem (lękiem przed zawstydzeniem się).

Zaproponowałem, aby spojrzał inaczej na funkcję, jaką ma rozpoczęcie rozmowy

Do tej pory wierzył, że funkcją słów, od których rozpoczyna znajomość, jest sprawienie, aby kobieta go polubiła, że od tych słów zależy czy będzie chciała poznać go bliżej

Wówczas całkowicie zrozumiałe jest, że chce zacząć w zabawny, kreatywny i elokwentny sposób.

Jednocześnie w tym samym momencie wybiera porażkę, bo gdy odczuwa stres (z chęci zrobienia wrażenia) nie ma dostępu do twórczej kreatywności

Powiedziałem mu, by inaczej spojrzał na funkcję zagadania. Nie jako zrobienie wrażenia, tylko narzędzie do zwrócenia uwagi, skierowania uwagi na siebie, nic nieznaczącego zapoczątkowania konwersacji. 

Wówczas to nie musi być kreatywne, ani zabawne, ani nawet sensowne. Wystarczy, że nie będzie w żaden sposób obraźliwe czy agresywne.

Nagle okazuje się, że można powiedzieć lub nawiązać do wszystkiego: tramwaju, ulicznego grajka, chmur na niebie, książki w ręce, napisu na koszulce czy kwiatków, które rosną w pobliżu. 

Przecież to ma tylko rozpocząć rozmowę, a nie zrobić wrażenie. Od tego momentu nie musi być idealne ani perfekcyjne! Od tego momentu cokolwiek powiesz, w zupełności wystarczy. Przecież po chwili i tak temat zmieni się wielokrotnie. 

Doświadczył tego, gdy po kilku minutach planowania i zastanawiania się nad tym ‚co powiedzieć’, okazało się, że dziewczyna jest z Kostaryki, nie mówi po polsku i cały wcześniejszy plan rozmowy nie wypalił, bo trzeba było zacząć improwizować 🙂

Finalnie zobaczył jak wielkim ograniczeniem jest szukanie idealnego/perfekcyjnego rozpoczęcia. Bywały momenty, że przeszliśmy całe centrum i minęło nas kilkaset osób, a on cały czas nie miał pomysłu jak zacząć 🙂

Odbył niecałego 10 rozmów i wróciliśmy do domu, aby się zregenerować. 

W międzyczasie odkryliśmy jeszcze jedną (ogromną) blokadę.

Zrozumiał, że nie dawał z siebie 100%, że z jakiegoś powodu nie chciał się zaangażować w te rozmowy. 

I wtedy przyznał się, że nie pogodził się z odejściem ostatniej partnerki. Wciąż podświadomie liczył, że coś mogłoby z tego być. 

Dlatego nie chciał się zaangażować w nowe znajomości, bo to oznaczałoby całkowite zakończenie poprzedniego tematu 

Powiedziałem mu, że czas podjąć jakąś decyzję, w lewo albo prawo, bo brak decyzji też jest decyzją

Stwierdził, że jest już gotów, aby pogodzić się z tym, co się wydarzyło i pójść do przodu

Przed pójściem spać mieliśmy jeszcze jedną objawiającą rozmowę

Zrozumiał, że sam wybiera kobiety, które nie wiedzą, czego chcą i bywają nieuczciwe, żeby potem go odrzuciły, bo dzięki temu może poczuć emocje, których nie przerobił w relacji z mamą. 

Wyobraź sobie, jak dziwnie to brzmi, gdy ktoś Ci mówi:

„Ty chcesz być odrzucany. Szukasz kobiet, które Cię odrzucą. Nie zależy Ci na dojrzałej i zdrowej relacji, wolisz sobie pocierpieć”

Na początku pojawia się opór. Jednak gdy prześledzimy swoje decyzje i wybory, okazuje się, że wszystko składa się w całość. 

Przypomniało mu się, że już na początku jednej z relacji zauważył u kobiety oznaki bycia nieszczerą (wspomniała, że oszukiwała byłego chłopaka), ale machnął na to ręką w nadziei, że jakoś to będzie 🙂 

(Oczywiście nie było i jego też to spotkało. Przypadek czy może jego wybór?)

Poszliśmy spać

Galeria zdjęć

Poniżej znajdziesz kilka zdjęć z naszego kursu:

Nie musi być idealnie! Najważniejsze jest działanie z właściwym nastawieniem!

W sobotę, po wnioskach i doświadczeniach z piątku, podszedł do tego inaczej. Odpuścił perfekcjonizm i w efekcie w 1,5 h zrobił tyle ile przez cały piątek, a finalnie 3 x tyle (poznał 25 kobiet).

Przestał tak bardzo przejmować się, aby rozpoczęcie było idealne. Co więcej, nabrał odwagi, aby wyrazić swoje zainteresowanie, stawiając „kawę na ławę”. 

W efekcie z jedną z poznanych dziewczyn umówił się na wieczór. Spędzili ze sobą kilka godzin i wrócił do domu w nocy. 

Zobaczyliśmy się dopiero w niedzielę rano

Udowodnił sobie, że jednak potrafi to zrobić. Potrafi rozpocząć znajomość, porozmawiać i zaproponować spotkanie.

Ta randka była wiśnią na torcie. Poznał ją w Starbucks, gdy czekał na kawę. Podszedł do niej bez jakichkolwiek oczekiwań. Nic od niej nie chciał poza chwilą niezobowiązującej rozmowy w oczekiwaniu na kawę. Ponieważ nic nie chciał, nie zależało mu, aby było idealnie czy perfekcyjnie. Był naturalnie sobą. I to wystarczyło, aby po chwili rozmowy wymienili się kontaktami i spędzili razem wieczór. 

Brawo! 

Teraz pozostaje najważniejsze –  trening otwierania się, trzymania zasad i wnoszenia czegoś pozytywnego w życie każdej osoby, z którą będzie miał styczność. 

Tak, to jest nasz obowiązek! Sprawić, aby każda osoba, z którą masz jakąkolwiek relację, wspominała Cię w pozytywny sposób, urosła chociaż odrobinę na znajomości z Tobą. 

Wystarczy, że będziesz się tego trzymał, że to będzie dla Ciebie priorytetem – aby każdego podnieść na duchu, aby dodać mu energii – i już nigdy nie będziesz musiał martwić się o swoje relacje. 

Dziękuję za zaufanie! Powodzenia!

PS. Jeżeli jesteś gotów na zmianę postrzegania, trening rozmawiania i konkretny plan działania na najbliższe miesiące, zapraszam na kurs!