Kamil, 28 l.
„Mam już dość tego jak moje relacje z kobietami wyglądają, a raczej jak nie wyglądają, bo ich po prostu nie ma”
"Moja pewność leży na ziemi"
„Mam problem z tym o czym
rozmawiać z kobietami i ludźmi ogólnie”
„Mam już dość tego jak moje relacje z kobietami wyglądają, a raczej jak nie wyglądają, bo ich po prostu nie ma”
„Mam problem z tym o czym
rozmawiać z kobietami i ludźmi ogólnie”
To był przewodni tekst naszego spotkania. Wypowiedział go pierwszy raz w piątek, kilka godzin po tym, jak zaczęliśmy.
Najpierw przegadaliśmy to, gdzie jest, dlaczego tam jest i co zrobić, aby pójść dalej.
Przed każdym działaniem należy najpierw poukładać wszystko w „głowie”.
W innym wypadku człowiek całe życie będzie podejmował różne działania, ale nigdy nie dotrze tam, gdzie chce, bo będzie się nieświadomie sabotował.
[Inaczej prawdopodobnie już dawno osiągnąłbyś wszystkie swoje cele. Tak nie jest, bo wciąż gdzieś siebie sabotujesz, np. wydaje Ci się, że dużo robisz w danym kierunku, ale to nie to samo, co robienie tego, co trzeba]
Następnie poszliśmy się przejść z intencją, aby się „poprzełamywać”. Minęło kilka godzin, zaczął się śmiać i stwierdził „nie ma w tym żadnej magii” 😀
Po czym sam zacząłem się śmiać i zapytałem jakiej magii czy wielkich trudności oczekiwał 😀
Oczywiście, że nie ma w tym żadnej magii! Nie było, nie ma i nie będzie.
To nie jest rocket science!
To my niepotrzebnie to komplikujemy, gdy siedzimy w domu, izolujemy się i wierzymy, że czegoś nam brakuje, że nie jesteśmy wystarczający, że jeszcze za mało pieniędzy, za mało włosów, za mało doświadczenia, za mało mięśni, za mało tego i tamtego.
I potem z każdym kolejnym tygodniem, miesiącem czy rokiem nakręcamy się coraz bardziej. I faktycznie to poczucie braku i niewystarczalności jest coraz większe, a nam coraz trudniej uwierzyć w takie teksty jak ten, który właśnie czytasz.
Coraz bardziej wątpimy i mamy coraz więcej wymówek, aby utwierdzić się, że jesteśmy tym jedynym wyjątkiem, który jest skazany na porażkę.
Potem natrafiasz w internecie na jakiś film tekst czy podcast, w którym słyszysz „nie ma w tym żadnej magii”. I wkurzasz się jeszcze bardziej, bo masz poczucie, że wszyscy ogarniają, lecz nie Ty.
Niedawno usłyszałem pewien cytat:
„Magia, której szukasz, jest w działaniu, którego unikasz”
Zamiast myśleć o tym, czego mi brakuje, co jest ze mną nie tak, dlaczego jestem tak małowartościowy itp, zacznij zadawać sobie inne pytanie:
Jakiego działania unikam? Jakich decyzji unikam? Których działań boję się podjąć?
I od razu będziesz wiedział! Nawet teraz – daj sobie minutę i zapytaj siebie:
Co mogłoby być następnym krokiem, a czego unikam?
I pojawi się odpowiedź. I wtedy okazuje się, że my dobrze wiemy lub przeczuwamy, co byłoby kolejnym krokiem, aby przybliżyć nas do danego celu.
Po prostu z jakiegoś powodu go nie podejmujemy
I tym „jakimś powodem” jest strach
Więc krok dalszy – zaczynasz badać ten strach
Zadajesz sobie pytanie: czego się boję, że unikam tych działań? Co boję się stracić? Co boję się poczuć?
I być może to ‚badanie’ sprawi, że ten strach się pojawi.
Więc badasz go dalej: gdzie go czuję najwięcej? Co jeszcze czuję? Co znajduje się pod nim? Czekasz i nagle okazuje się, że pod strachem odkrywasz złość. Więc zaczynasz ją badać
I w ten sposób dojdziesz do odwagi!!!
Gwarantuję, to zawsze i dla każdego działa. Gdy tylko zaczniesz badać-mierzyć się z tymi niewygodnymi emocjami, będą się odkrywały kolejne i następne, aż w końcu pojawi się poczucie „mogę to zrobić, to jest możliwe, mogę spróbować, mogę wybrać, to jest dla mnie”, a potem „zrobię to!”
Podobnie wyglądał nasz piątkowy proces. Zaczął od lęku, potem czuł się głupio, potem były kolejne emocje, lecz postanowił sobie przed naszym spotkaniem, że cokolwiek miałoby się wydarzyć, nie będzie uciekał, tylko zmierzy się z nimi.
Aż po którejś rozmowie powiedział „Kurde, to nie wydaje się aż takie skomplikowane. Ja chyba popełniałem błąd, bo myślałem zawsze co powiedzieć, żeby dobrze wypaść i przez to miałem pustkę w głowie”
I to było już duże światełko w tunelu
Chwilę poźniej odezwał się jeszcze 2-3 razy i nagle doznał olśnienia. Stwierdził, że nie ma w tym magii. Potem już do końca weekendu śmialiśmy się i non stop to powtarzaliśmy, aby pamiętać, by nie komplikować tego, co nie jest skomplikowane.
To tylko nasze emocje wszystko komplikują. Pod ich wpływem nawet najprostsza czynność wydaje się ultra skomplikowana.
Więc wróć raz jeszcze do zastanowienia się nad tym zdaniem
„Magia, której szukasz, jest w działaniu, którego unikasz”
I zastanów się jakich działań unikasz. Zbadaj to. Odkryj przyczynę, zastanów się, dlaczego tego nie robisz. Oswój się z emocjami, które się pojawią i sprawdź, czy jesteś już gotów wykonać to działanie. Jeżeli nie, powtórz proces. Znów zastanów się, czym się blokujesz i znów to zbadaj, odczuj ten dyskomfort. Aż pojawi się poczucie „mogę to zrobić”.
I wtedy podejmij to działanie, którego unikałeś.
Jeżeli to nie zapewni Ci określonego celu, to znów zapytaj siebie „jakiego działania unikam?”
W ten sposób zmienia się cały kontekst, bo wychodzisz z założenia, że nie ma żadnych zewnętrznych ograniczeń, ogranicza Cię wyłącznie to, w co wierzysz i dlatego nie podejmujesz odpowiednich działań.
Lecz gdy rozpoczynasz proces samo-badania tych ograniczeń, to poprzez czystą obserwację, one zaczynają znikać, a Ty przesuwasz się coraz bliżej odwagi, by zrealizować te działania.
To jest uniwersalny proces. Sprawdź!
I to jest ogromne odkrycie!
Może Ci się teraz wydawać, że nie jesteś wystarczająco wygadany, że jesteś kiepski w rozmawianiu, że nie jesteś wystarczająco kreatywny i masz za mało poczucia humoru.
Jednak Ty cały czas mówisz o wersji siebie, która pojawia się w stresie. To oczywiste, że pod wpływem lęku niewiele w Tobie mocy, pewności siebie czy entuzjazmu.
Jednak to nie jesteś Ty !!!
To nie jest Twoja jedyna wersja! Ta wersja nawet nie jest Tobą, to ewolucyjna pozostałość po zwierzętach. Oprócz tej wersji jest jeszcze jedna, ta prawdziwa, ta którą jesteś w rzeczywistości. Ona jest pogodna, wygadana, kreatywna, radosna i odważna.
Jednak trudność pojawia się wtedy, gdy dawno nie miałeś z nią kontaktu i o niej zapomniałeś – np. od kilku lat nie byłeś na randce, nikogo nie poznałeś, nie byłeś w żadnej relacji. Wtedy możesz mieć wrażenie, że jesteś tym słabym, ograniczonym i niewystarczającym.
Jednak to nie jesteś Ty !!!
Gdy postanowisz zakwestionować to, w co wierzysz na swój temat i odważysz się, aby zechcieć poznać prawdę, to zdziwisz się tak, że hej 😁
Chodzi o chęć sprawdzenia – czy to, jak się czuję na codzień to jest moje max? Czy jest możliwym, abym funkcjonował na wyższym trybie?
Tak zdziwił się Kamil, który odkrył jak wiele o sobie nie wiedział. Gdy siedzieliśmy w niedzielę przy śniadaniu, podzielił się tym wielkim dla niego odkryciem.
Wydawało mu się, że nie potrafi swobodnie i kreatywnie rozmawiać. Zdziwił się bardzo, gdy okazało się, że jednak potrafi i całkiem nieźle mu tu wychodzi.
Wtedy „załapał” o co chodzi.
Od lat nie doświadczył rozmowy z kobietą, podczas której się nie stresował. Przez lata gdy już z kimś rozmawiał, odczuwał większy czy mniejszy stres. Podczas stresu był kiepskim rozmówcą, więc wyciągnął wniosek, że on cały jest kiepskim rozmówcą.
Jednak gdy tylko doświadczył rozmowy bez stresu, gdy doświadczył jak to jest rozmawiać, gdy odczuwa relaks czy tzw. „luz”, to nagle okazało się, że potrafi swobodnie i kreatywnie rozmawiać.
„Mam więcej entuzjazmu. Wyluzowałem się. Dawno nie czułem czegoś takiego”
I z każdym mężczyzną jest dokładnie tak samo. To nie chodzi o to, że z Tobą jest coś nie tak, bo nigdy nie było. Po prostu nie nauczyłeś się jeszcze rozmawiać będąc wyluzowanym.
Wówczas, gdy jesteś w innym stanie emocjonalnym masz dostęp do zasobów (kreatywność, poczucie humoru, odwaga), od których będąc w stresie, jesteś odcięty.
Czyli cały proces nie polega na uczeniu się sztuczek i trików, bo one są niewiele warte. Trzeba się oduczyć tego, co sprawia, że stresujesz się podczas rozmowy, a gdy stres się pojawi, oswoić się z nim. Wówczas z każdym dniem i tygodniem będziesz miał coraz więcej luzu, a wraz z tym – lepsze efekty.
Reasumując
Stres kłamie 😀
To w ogóle nie jesteś Ty! To jest mechanizm przetrwania, który ma chronić przed zagrożeniem. On jest w Tobie, ale nim nie jesteś. Zamiast z nim walczyć, czy próbować się go pozbyć, trzeba stawić mu czoła i w ten sposób zneutralizować.
To jest recepta, która ma tysiące lat, nic nowego. Nie ma innej drogi, wszystkie inne to ślepe zaułki. Trzeba w końcu zaufać komuś, kto mówi, że warto się ze stresem zmierzyć, a potem wybrać, aby stawić mu czoła… by po wszystkim się śmiać mówiąc „Serio!? I ja się tego bałem?” 😀
Czyż tak właśnie nie było za każdym razem, gdy czegoś się bałeś, a potem to zrobiłeś? Gdy już jest po wszystkim, przychodzi refleksja – tyle czasu zmarnowałem bojąc się podjąć działanie, a gdy już to zrobiłem, okazało się, że przeżyłem i nic strasznego się nie wydarzyło.
I w kontekście relacji d-m jest dokładnie tak samo. Jednak samo działanie (które jest ekstra ważne) to jeszcze za mało.
Kiedyś uczyłem, że możemy działać w trybie sukcesu lub porażki. Tryb porażki to stan, gdy włącza się ego – strach, wstyd, zażenowanie, opór itp. Wtedy nie ma szans na luz czy poczucie humoru.
Tryb sukcesu jest wtedy, gdy odczuwasz pozytywne uczucia – entuzjazm, relaks, spokój, ochota. I to już jest jakieś 80-90% sukcesu. Ten tryb to Twoja supermoc.
Dlatego chodzi o działanie w odpowiednim trybie. Trzeba nauczyć się wyłączać ten tryb porażki. I tutaj zaczyna się główna część pracy, bo najpierw trzeba zlokalizować co go odpala, np. strach przed odrzuceniem lub pragnienie zrobienia dobrego wrażenia. I gdy człowiek to przepracuje, zostaje nagrodzony możliwością działania w trybie sukcesu, gdzie wszystko dzieje się samo.
Uważaj na te wszystkie społeczne programy, że do sukcesu w relacjach potrzebny jest dobry samochód, duże mięśnie, dużo pieniędzy, popularność, dobra pozycja społeczna itp. Czy znasz poziom mentalny osób, które tworzą te teorie? Tylko osoba o niedojrzałym i dziecinnym nastawieniu do życia może szerzyć takie wnioski.
Wszystkie efekty, rezultaty czy owoce, które masz (lub których nie masz) wynikają w pierwszej kolejności z tego, czym się kierujesz przy podejmowaniu wyborów – Odwagą czy strachem? Oporem czy akceptacją? Urazą czy entuzjazmem? Czy pozwalasz aby Twoje małe ograniczone „ja” (potocznie nazywane ego) podejmowało decyzje za Ciebie czy może podejmiesz decyzje wbrew temu, co ego Ci podpowiada?
Jedno z największych przełomów w rozwoju, jakich ludzie doświadczają, to moment, w którym dociera do nich, że mogą wybrać. Nie mają już poczucia wewnętrznego przymusu, że ich życie MUSI jakoś wyglądać lub że oni są zmuszeni na niskiej jakości relacje czy brak relacji. Dociera do nich, że tak jak ich wcześniejsze życie było nieuświadomionym wyborem, tak przyszłe mogą w pełni świadomie wybrać.
Masz wybór. Nie musisz się zmagać, cierpieć i katować. Możesz podjąć decyzję, aby wziąć pełną odpowiedzialność za dotychczasowe życie i dzięki temu wybrać jak będzie wyglądała Twoja przyszłość.
Pozdrawiam gorąco!
Powodzenia!
PS. Jeżeli potrzebujesz wsparcia w tym procesie, zapraszam na jednodniowe lub weekendowe kursy: https://www.orety.pl/szkolenia/kurs-relacji/