jak poznać dziewczynę w warszawie

Łukasz, 34 lata

„Zawsze byłem wstydliwy i nawet jak jakieś fajne dziewczyny były zainteresowane, to czułem, że czegoś mi brakuje i brakowało odwagi do dalszych działań, by je poznać.”

"Unikałem dyskomfortu, żeby było wygodniej..."

„Chciałbym po prostu przestać czuć ten strach, opór, lęk przed odrzuceniem i ośmieszeniem się, co w wielu sytuacjach towarzyszyło mi w przeszłości.”

"Nie dam rady"

Usłyszałem te słowa tuż po rozpoczęciu, gdy zaproponowałem mu, aby porozmawiał z dziewczyną, która stała kilka metrów od nas.

Cóż, trafiło na osobę, która kompletnie tego nie 'kupuje’. 

Być może do tej pory otaczał się osobami, które w to wierzyły i nie mówiły mu, żeby przestał ściemniać.

Jednak u mnie to nie przejdzie. Zero okłamywania siebie.

Tak, mówienie „nie dam rady” to okłamywanie siebie w czystej postaci.

Wyjaśniłem mu, że „nie dam rady” to myśl, w którą kiedyś uwierzył i zaakceptował, że jest prawdziwa.

Potem nawykowo zaczął tak do siebie mówić, wierząc, że to prawda.

Mijają lata, a gdy tylko pojawia się okazja, aby wyjść poza strefę komfortu i się rozwinąć, on nawykowo powtarza sobie te słowa.

Ale to tylko myśl, a nie prawda. Może, ale nie musi w to wierzyć.

Każdy z nas stoi przed tym wyborem.

Będziesz dalej wierzył w ten fałsz, że nie dasz rady? Czy może postanowisz odkryć prawdę na temat swoich możliwości?

Po chwili podszedł, a gdy wrócił, zapytałem:
-I co, teraz już widzisz, że jak chcesz, to potrafisz?
-Tak
-A czy widzisz już, że „nie dam rady” to kłamstwo?
-Tak 🙂

Pamiętaj, to Ty decydujesz czy dasz radę, czy nie. Nie pozwól, by jakaś nic nieznacząca myśl decydowała o Twoim życiu.

Mas wybór, możesz ją zignorować/skasować i zrobić to, co postanowiłeś, że chcesz zrobić.

Jak poradzić sobie ze wstydem?

-Zauważyłem, że jak weszliśmy do tego sklepu, robiłem wszystko, aby nie trafić na kobietę, chociaż po to tam weszliśmy
-No tak, nie trudno było zauważyć 🙂 Taka szczerość wymaga odwagi, dzięki! Czy wiesz może skąd takie zachowanie?
-Tak, unikałem dyskomfortu, żeby było wygodniej. Lepiej się ciebie słucha, niż podejmuje działanie, bo to jest wygodne.
-Jasne, że tak. Jak sama nazwa wskazuje, wyjście poza strefę komfortu oznacza, że nie będzie już komfortowo. A czy wiesz, jakiego dyskomfortu dokładnie unikałeś?
-Tak, ośmieszenia się.

Wstyd, czucie się gorszym i strach przed ośmieszeniem był głównym tematem, który przyświecał nam w piątek.

Okazało się, że Łukasz panicznie bał się ośmieszenia.

Bez względu na to, co mu proponowałem, aby zrobił czy powiedział, zawsze kończyło się tak samo: to jest głupie i boję się, że się ośmieszę.

Nie ważne czy chodziło o rozmowę na temat pogody, herbaty w herbaciarni, jogurtów w sklepie, książek w księgarni czy dobrej kawiarni w pobliżu.

Wszystko uruchamiało w nim falę wstydu.

Z takiego punktu widzenia jakiekolwiek odezwanie się do kobiety było trudniejsze niż wejście na Mount Everest, co sam przyznał.

Tłumaczyłem mu, że to całkowicie zrozumiałe, bo wstyd i czucie się gorszym to dla człowieka najbardziej nieprzyjemny stan emocjonalny, w jakim może się znaleźć.

I właśnie dlatego, że przez lata trzymał go w sobie i jednocześnie unikał kontaktu, teraz gdy podjął decyzję, aby nabrać swobody w relacjach z kobietami, na powierzchnię wypływa właśnie to, co tę swobodę do tej pory mu odbierało – wstyd.

Powiedziałem mu co ma robić, gdy wstyd się pojawia i jak sobie z nim poradzić.

Chociaż towarzyszył nam przez cały dzień i wydawało się, że Łukasz jest po prostu na niego ‚skazany’, na drugi dzień powiedział:

„Już nie mam poczucia, że nie mogę, już nie czuje tyle wstydu. Teraz tylko chciałbym mieć więcej energii i uśmiechu”

Teraz to już zupełnie inna bajka!

Dla mnie bardzo ważny jest moment, w którym ktoś mówi ‚mogę’.

Zobaczył światełko w tunelu. Uwierzył, że to jest do zrobienia.

A przecież wiara czyni cuda, czyż nie?

To oczywiście nie oznacza, że nasza praca się skończyła.

Jedna blokada się kończy, a druga się zaczyna 🙂

Wstyd już tak nie przeszkadzał, ale kolejnym wyzwaniem był brak radości i tzw. grobowa mina 🙂

Zadałem mu proste pytanie:

-Czy facet, który podchodzi do kobiety z grobową miną, zachęca do rozmowy z nim?
-Oczywiście nie
-A kiedy facet jest zachęcający?
-Gdy jest uśmiechnięty i radosny
-No właśnie. Potrafisz być uśmiechnięty, radosny, pozytywny?
-Tak
-To dlaczego nie chcesz taki być podczas rozmów z kobietami?

I wtedy zrobił ogromne oczy, bo nie spodziewał się takiego pytania. Jak to, że nie chce?

No tak. Ze mną potrafi być wyluzowany i zrelaksowany, minutę później podczas rozmowy z kobietą relaks i luz znika. To kto o tym decyduje? Przecież nie ja ani kobieta. To jego decyzja, z której być może nie zdawał sobie do tej pory sprawy.

I tak mijał nam czas na próbowaniu rozwikłania tej zagadki.

Okazało się, że znalezienie odpowiedzi nie było ultra skomplikowane.

Przy mnie był wyluzowany, bo niczego ode mnie nie chciał. Nie zależało mu, jak wypadnie w moich oczach, więc był całkowicie autentyczny, prawdziwy i naturalny.

A jeżeli przy kobietach już taki nie był, to z prostego powodu: od nich czegoś już chciał 🙂

Zawsze wszystko wraca do tego samego, czyli do emocji (pragnień, lęku, wstydu, winy, dumy itp).

Im ich mniej, tym więcej luzu i radości.

Im więcej, tym ciężej i trudniej.

Dlatego sekretem do swobody i udanych relacji jest zrobienie porządku z emocjami. Ci, którzy o tym wiedzą, robią ogromne postępy.

My także rano i wieczorem siadaliśmy u mnie w pokoju i oswajaliśmy się ze wszystkimi emocjami, które pojawiały się w ciągu dnia.

Kluczem do poradzenia sobie ze wszystkimi blokadami czy emocjami zawsze jest akceptacja. To dzięki niej nasz rozwój przyśpiesza tysiące razy.

Kiedykolwiek poczujesz w sobie cokolwiek innego niż radość, relaks czy spokój, nie czekaj, tylko usiądź i zaakceptuj ten ładunek emocjonalny. Nie próbuj tego rozumieć czy jakkolwiek się go pozbywać!

Po prostu zaakceptuj to, co czujesz, nawet jak to będzie bardzo niewygodne. I poczekaj, aż ta energia się wyczerpie. Jak pojawi się ulga (prędzej czy później zawsze się pojawi), wróć do działania.

Galeria zdjęć

Poniżej znajdziesz kilka zdjęć z kursu, na którym był Łukasz

Jaka jest jedyna droga do swobody w relacjach?

„To jest tylko rozmowa, a Ty robisz z tego wielkie halo. To dlatego, że masz w sobie tyle emocji – strachu, wstydu i pragnień. Dopóki je w sobie trzymasz, nie widzisz, że to jest tylko rozmowa, a ta dziewczyna jest tylko człowiekiem.”

To była jedna z naszych ważniejszych dyskusji ubiegłego weekendu.

Wtedy Łukasz zrozumiał, że emocje przysłaniają mu prawdę.

Prawda z mojego punktu widzenia jest taka, że poznawanie kobiet jest najprostszą rzeczą na świecie.

To dlatego, że w tym obszarze nie mam już tyle lęku, poczucia gorszości czy pragnień, ile miałem lata temu.

Widzę je takimi, jakimi są – wspaniałymi, nieskończonym i pięknymi istotami, z którymi w życiu jest raźniej, ale które nie są źródłem mojego szczęścia.

Dlatego nie robię wielkiej rzeczy z odezwania się czy rozmowy z obcą dziewczyną/kobietą. Jestem dalej radosny i wyluzowany, bo czym miałbym się stresować?

Przecież jak nie będzie chciała ze mną rozmawiać, to nie znaczy, że coś jest ze mną nie tak. Świat też się chyba nie skończy 🙂

Jednak jego prawda była inna. Dla niego zwykła rozmowa (nie mówiąc o większym otwarciu się, komplemencie czy flircie) była najtrudniejszą rzeczą na świecie.

Jak to jest możliwe, że dwie osoby mają tak skrajne doświadczenia i postrzeganie?

Dlaczego nie widzi tego tak, jak ja?

Bo przysłaniają mu to emocje, które stwarzają wrażenie ściany pomiędzy nim, a kobietą.

Ich obecność sprawia, że nie widzi wyższej prawdy (że to tylko rozmowa, ona nie jest nikim lepszym, a on nie musi się starać, aby dobrze przed nią wypaść).

Dlatego moja filozofia jest bardzo prosta:

Jedyna droga do swobody w relacjach polega na zrobieniu porządku z tą ścianą emocji oraz błędnymi założeniami/postawami, z których te emocje wynikają.

Obecność tych emocji sprawia, że to, co samo w sobie jest ultra proste, wydaje Ci się ultra trudne.

One przysłaniają nam prawdę o tym, czym rzeczy faktycznie są.

I od tego nie ma ucieczki, tego nikt za nas nie zrobi. Im wcześniej każdy zacznie, tym lepiej. Nie ma dróg na skróty.

Nawet jeżeli zrobienie tego porządku miałoby zająć Ci kilka lat, to ten czas i tak minie, a Ty będziesz patrzył na relacje z zupełnie innej perspektywy niż inni.

Tam, gdzie inni będą robili wielkie halo, dla Ciebie to będzie najprostsza rzecz na świecie, bo nie będziesz miał już w sobie tej emocjonalnej mgły, która przysłania prawdę.

Pamiętaj, że nie boimy się wydarzeń w świecie czy ludzi, tylko swoich własnych emocji.

Gdy one się zmniejszają, to co do tej pory wydawało się trudne i nie do przeskoczenia, nagle okazuje się być w zasięgu możliwości, wykonalne, a nawet proste.

PS. Dzięki za intensywny weekend! Dziękuję Łukaszu za zaufanie, otwarty umysł i odwagę! Ze wszystkim sobie poradzisz!

PPS. Jeżeli także chcesz przejść metamorfozę, poznać prawdę na temat poznawania kobiet oraz spędzić weekend, podczas którego krok po kroku pokażę Ci najszybszą drogę do swobody w relacjach, przeczytaj więcej o kursie poznawania kobiet i zarezerwuj termin.