Najważniejsze wnioski z weekendowego Kursu Relacji

Pierwszy dzień zaczęliśmy od rozmowy, która w większości dotyczyła ciekawego mechanizmu.

Twierdził, że czuje się gorszy, bo jest niski i ma kilka kg więcej. Stwierdził również, że ten wstyd, który czuje na swój temat, jest największą przeszkodą w relacjach z kobietami.

Wyjaśniłem, że jedyną przyczyną tego, że czuje wstyd, jest to, że ma w sobie wstyd, a nie to, że jego ciało jakoś wygląda.

To był waży temat, do którego kilkukrotnie wracaliśmy. Wyjaśniłem, że obwinianie ciała za to jak się czujemy i za nasze efekty, to jedna z najpopularniejszych pułapek.

Zrozumiał, że zrobił sobie z ciała wymówkę. Obwinił ciało za to jak się czuje, choć w rzeczywistości jedno nie ma niczego wspólnego z drugim.

Co więcej, zrozumiał, że ma w sobie wstyd, bo chce mieć w sobie wstyd. To on nie pozwala mu odejść, jest mu z nim wygodnie, bo może go obwiniać za swój brak działania.

Takie wnioski są możliwe tylko wtedy, gdy wybieramy maksymalną uczciwość wobec siebie. Bardzo dziękuję!

Kolejno skupiliśmy się na praktyce i na rozmowach, lecz w taki sposób, aby nie myśleć o sobie.

Zasada jest prosta:

Im mniej myślisz o sobie, tym lepsze masz relacje z kobietami.

Im mniej myślisz o sobie, tym pewniejszy, odważniejszy i kreatywniejszy jesteś.

Co to znaczy myśleć o sobie?

Zastanawiać się nad tym:

  • jak wypadnę,
  • jak zagadać,
  • co o mnie pomyślą inni,
  • jak się mniej stresować,
  • co zrobić, aby nie czuć strachu,
  • jakie rozpoczęcie będzie najlepsze,
  • pewnie nie jestem z jej ligi,
  • pewnie mnie odrzuci i nic z tego nie będzie,
  • jak nie poczuć się odrzuconym
    Itp

Takie myślenie jest prostą drogą do porażki i katastrofy.

Dlaczego? Bo skupiamy się na sobie – na tym, czego nie mamy, co jest z nami nie tak, co może pójść źle, czego nam brakuje, jak się czujemy itp. Jednocześnie zasada mówi, że to na czym się skupiasz, tego będziesz mieć więcej – tym sie staniesz. 

I to jest moment, w którym trzeba uczciwie zobaczyć czy przypadkiem nie myślę w ten sposób.. non stop?

To tak jak ze szczęściem. Gdy myślisz o tym, że nie jesteś szczęśliwy i o tym jak być szczęśliwszym, to nie przybliżasz się do szczęścia, tylko nieszczęścia!

Bo nie myślisz o tym, jak szczęśliwy jesteś tylko o tym, jak nieszczęśliwy jesteś!

Pierwszy dzień był bardzo produktywny, łącznie odezwał się 25 razy.

Ćwiczyliśmy również odwagę w niekonwencjonalny sposób. Zgodnie z powyższym (o czym myślisz i co wzmacniasz w drugiej osobie, tym się stajesz) – szukaliśmy przejawów odwagi, radości lub czegoś pozytywnego u kobiet, aby następnie im o tym powiedzieć i je za to docenić. 

W ten sposób, gdy doceniasz u kogoś odwagę, sam stajesz się odważniejszy!

Drugi dzień zaczęliśmy od tematów seksualnych i to był przełom. Zrozumiał, że jego największą przeszkodzą i auto sabotażem, jest brak akceptacji swoich potrzeb.

Rozmawialiśmy na ten temat przez 2h. Dotarło do niego, że nie daje z siebie 100% podczas rozmów, ponieważ podświadomie wie, że gdyby dał, to w końcu trafiłby (w ciągu najbliższych kilku randek) do łóżka z daną kobietą. Jednak z racji tego, że odczuwa w tym temacie dyskomfort, unika dawania z siebie 100%, w wyniku czego jest sam. Klasyczny przykład auto sabotażu.

Co więcej, odkrył że podświadomie osądza mężczyzn, którzy proponują kobietom seks. W ten sposób doszliśmy do tego, że w rzeczywistości osądza tę część 

siebie, która ma potrzeby seksualne. Potępiając je u innych, potępiał je u siebie. Stąd ogromna blokada przez swobodnym wyrażaniem swoich potrzeb. 

Wrócił także temat wstydu. Zrozumiał, że wstyd zniknie wtedy, gdy zacznie robić rzeczy, których się wstydzi – np. wyrażać intencje, proponować spotkanie itp.

Finalnie przez te 2 dni odezwał się ok 40-50 razy i co ciekawe, ani razu nie doświadczył negatywnej czy tzw. chamskiej reakcji.

Śmialiśmy z tego, że umysł tworzy najczarniejsze scenariusze przed podjęciem działania, a gdy finalnie się je podejmie, okazuje się, że nic złego się nie dzieje.

Jednak skąd ma wiedzieć o tym mężczyzna, który od lat „siedzi w piwnicy”. Te scenariusze są tak realne, że w nie wierzy i coraz bardziej się izoluje, nie wiedząc, że one nie mają niczego wspólnego z rzeczywistością.

Stąd tak duża wartość szkoleń, które prowadzę. Osoba „wychodzi z piwnicy” i doświadcza na własnej skórze, że z właściwym nastawieniem można przeprowadzić kilkanaście-kilkadziesiąt rozmów i nie otrzymać ani jednej negatywnej reakcji. To znacznie ułatwia „powrót do ludzi”.

Co więcej, paradoks polega na tym, że im bardziej zależy mi, aby nie otrzymać negatywnej reakcji, tym bardziej chcę kontrolować to jak wypadnę, przestaję być naturalny, zaczynam zachowywać się „dziwnie” i finalnie sam mogę sprowokować kobietę, aby „krzywo” na mnie spojrzała. Gdy tak się stanie, znajduję dowód na potwierdzenie tego, że nie nadaję się do poznawania kobiet i decyzja o izolowaniu się jest słuszna. 

Dlatego tak cenne jest, gdy jest obok osoba, która rozumie te mechanizmy i nam je pokaże. W innym przypadku istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że umysł zrobi nas w „balona”.

W ostatni dzień znów przegadaliśmy wiele tematów, jednak najważniejszy dotyczył bardzo ważnej dla niego sprawy. Zrozumiał, że niechęć do pokazywania intencji wynikała ze strachu przed odrzuceniem. Uwierzył, że odmowa (która jest czymś całkowicie naturalnym – każdy ma inne preferencje) jest tym samym co odrzucenie. Dlatego unikał pokazywania intencji, aby mu nie odmówiono, bo to było emocjonalnie bolesne.

Jeżeli wolisz kawę, nie oznacza to, że z herbatą jest coś nie tak. On jednak zakładał, że jeżeli kobieta wybierze innego mężczyznę lub nie zgodzi się na randkę z nim, to jednocześnie oznacza, że coś jest z nim nie tak!

Ostatni ważny temat, który rozwiązaliśmy to kwestię tego, że gdy chodzi z kobietami na randki, zazwyczaj relacja kończy się na pierwszej i nie dochodzi do dalszych. Był już gotów poznać prawdę, że przyczyną tej sytuacji jest koncentracja na sobie podczas tych randek (jak wypadnę, co zrobić, aby mnie zaakceptowała itp). W ten sposób niewiele z siebie dawał i niewiele do niego wracało. 

Wspaniały weekend! Bardzo dziękuję i trzymam kciuki za dalsze sukcesy!

PS. Jeżeli jesteś gotów na wewnętrzną przemianę i odkrycie gdzie sam się niepotrzebnie sabotujesz, zapraszam!

Dobrego tygodnia!

Kamil