IMG_7746-kopia

Rudolf, 39l.

„Chce się uwolnić od bycia potrzebującym”

"Chce nauczyć się budować atrakcyjność"

„Bywam nudny, mało ekspresyjny, zbyt analityczny i wycofany”

Od czego zależy Twoja atrakcyjność?

Pierwsze szkolenie w tym roku było dość niecodzienne. Przyleciał z Holandii, a za kilka tygodni wraca do Brazylii, gdzie planuje spędzić więcej czasu. 

Ma 39 lat i ostatnie kilka lat spędził w głębokiej depresji. Lekarze wątpili, czy z niej wyjdzie. Zaczął uczęszczać na terapię i stopniowo z tego wyszedł.

Poleciał na szkolenie do Chorwacji do jednego z najbardziej popularnych trenerów „uwodzenia” na świecie. Okazało się, że szkolenie polegało na samych gotowcach. Miał dokładnie mówione co ma powiedzieć, jak postawić nogę, jak ma się zachować itp. To mu się bardzo nie spodobało. 

Co ciekawe, w ramach wyzwania postanowił zrobić kurs scenicznego stand-upu. To akurat bardzo polecał, tak samo jak treningi przemawiania – Toast Masters, które można znaleźć w większości Polskich miast i co również sam polecam. 

Chciał się znów nauczyć cieszyć życiem, dlatego poleciał do Rio de Janeiro. Planuje tam wkrótce wrócić, chociaż zaczyna dostrzegać ciemną stronę tego miejsca, tj. niekończąca się impreza, a większość relacji spłycone do czystej fizyczności.

W międzyczasie przyleciał do Polski, aby odbyć weekendowy Kurs Relacji. 

Etap strachu przed podejściem ma już przerobiony. Stwierdził, że jego największym wyzwaniem jest „budowanie atrakcyjności”.

Zaczęliśmy od fundamentu, czyli sprawdzenia co postrzega jako źródło swojej atrakcyjności. 

Najpopularniejsze i najbardziej stereotypowe podejście mówi, że o atrakcyjności mężczyzny świadczy to, ile zarabia, ile ma mięśni, czym jeździ, czy jest popularny itp.

Z takim nastawieniem zbudowanie dojrzałego, zdrowego i harmonijnego związku jest całkowicie niemożliwe, ponieważ mężczyzna nie odkrył jeszcze prawdy o swojej męskości. 

W jego przypadku okazało się, że uzależniał swoje poczucie atrakcyjności od tego, z kim się spotyka. Gdy była to atrakcyjna modelka, on również czul się atrakcyjnym, bo zyskiwał potwierdzenie z zewnątrz, że najwidoczniej jest wartościowy, jeżeli ona chce się z nim spotykać. Gdy przez dłuższy okres czasu z nikim się nie spotykał lub kobiety mu odmawiały, znów czuł się nieatrakcyjnym. 

To oczywiście pułapka, ponieważ nadal potrzebuje czegoś na zewnątrz siebie (w tym przypadku kobiety), aby upewnić się, że wszystko jest z nim w nim w porządku. 

Podczas tego weekendu odbył dwie randki, które gruntownie przeanalizowaliśmy. Ta część była dla niego najbardziej wartościowa. Krok po kroku omówiliśmy jego zachowanie, decyzje, a nawet SMS-y, które pisał. 

Odkrył, że to, co w największym stopniu go sabotuje to dwie rzeczy:

Galeria zdjęć

Poniżej znajdziesz kilka zdjęć z naszego kursu:

Cały proces krok po kroku (na końcu)

Szukanie docenienia – niektóre z historii, które opowiadał, mówił po to, aby zostać pochwalonym i zrobić tzw. dobre wrażenie. W ten sposób koncentrował uwagę na sobie, a nie na kobiecie. Dla rozwiniętej kobiety takie zachowanie świadczy o tym, że ma do czynienia z chłopcem, który szuka miłości, której nie zaznał od mamy, a nie z dojrzałym mężczyzną, z którym można zbudować coś trwałego. To przykład sabotażu. 

Stawianie siebie w pozycji potrzebującego, który na wszystko się zgadza i nie jest asertywny – niektóre z zachowań mu się nie podobały, np. propozycja napicia się wina o 11:00 rano czy częste opowiadanie o randkach z innymi mężczyznami, a jednak zgadzał się na to (mechanizm poświęcania siebie). Pozwalał również na dynamikę, w której był co chwila oceniany na zasadzie „za to masz czerwoną flagę i za to również”, a sam w żaden sposób nie pokazał, że również ma pewne standardy. 

Z wielu rozmów z kobietami wielokrotnie słyszałem, że takie zachowanie, gdy mężczyzna na wszystko się zgadza i zawsze jest na tak, jest dalekie od atrakcyjnego. Gdy przeanalizowaliśmy, z czego to wynika, okazało się, że chodziło lęk – bał się postawić na swoim, to było dla niego zbyt ryzykowne. 

To bardzo typowe – aby nie „stracić” danej znajomości, mężczyzna boi się pokazać, że nie ze wszystkim się zgadza i właśnie w ten sposób zniechęca kobietę do siebie i finalnie ją „traci”. Słowo tracić jest w cudzysłowie, bo osobiście nie wierzę, że znajomość, związek lub jakąkolwiek relację można stracić. Każda relacja jest tymczasowa. Jedna trwa 10 minut, a inna 50 lat. Każda się prędzej czy później skończy, bo taka jest ich natura i funkcja. Mówimy, że „straciliśmy” kogoś tylko wtedy, gdy wcześniej przywiązaliśmy się emocjonalnie do tej osoby. Gdy kogoś prawdziwie kochasz, nie doświadczysz poczucia straty, bo miłość się nie kończy, nawet gdy nie jesteście już razem. 

Odbyliśmy również bardzo głęboką rozmowę, w której dotarliśmy do korzeni jego wyzwań z kobietami. Okazało się, że będąc nastolatkiem, zrezygnował z dziewczyny, która szczerze go lubiła i doskonale do siebie pasowali, na rzecz szkolnej piękności, w przypadku której zależało mu tylko na trafieniu z nią do łóżka. 

Powiedział „zamieniłem miłość na s.. (łóżko)”. I wtedy jasne się stało, że podświadomie cały czas czuję się winny tej decyzji, a jego wszystkie nieudane relacje są sposobem na wymierzenie sobie kary. 

A to oznacza, że gdyby postanowił zmierzyć się z tym poczuciem winy i po prostu sobie wybaczył, jego relacje odmieniłyby się o 180*, a on nie musiałby latać po świecie i szukać tych wszystkich wrażeń. 

Teraz już przynajmniej wie, jaka jest prawda  i co ma zrobić, aby faktycznie doświadczyć zdrowych i harmonijnych relacji. Otrzymał ogromną ilość wskazówek i rzeczy do poprawy. Pozostaje tylko stopniowo zacząć wdrażać to w życie 🙂

Trzymam za niego mocno kciuki, a Tobie dziękuję za przeczytanie tej relacji!

Ps. Jeżeli również jesteś gotowy na ogromną dawkę praktyki i głęboką analizę tego, dlaczego jesteś tam, gdzie jesteś, zgłoś się, pogadamy i sprawdzimy, czy możemy podjąć współpracę (to zależy od kilku czynników – współpracuje wyłącznie z osobami, które są gotowe na taki głęboki poziom pracy, dlatego wcześniej potrzebujemy poznać się bliżej).

Powodzenia we wszystkich Twoich relacjach!